Ilością emocji i dramaturgii, które towarzyszyły temu spotkaniu, można by obdarować kilka finałów. Dąbrowianki najpierw wybroniły cztery piłki meczowe, a później wygrywały 8-3 w tie-breaku... a i tak przegrały!
Atom - MKS 3-2. Tym razem prowadziły 8-3 w tie-breaku. I przegrały!
29.04.2013
Pierwszy punkt w spotkaniu zdobyły miejscowe, bowiem Katarzyna Zaroślińska zaatakowała potężnie... ale w aut. Jej błąd asem serwisowym poprawiła jednak Leys. Gra była wyrównana i w początkowej fazie seta toczyła się punkt za punkt. Waldemar Kawka już od samego początku spotkania żył przy linii bocznej i nerwowo reagował na każdą sytuację na boisku. Podczas wczorajszego meczu niemal nie dostał drugiej żółtej kartki, ale dziś już w ogóle o tym nie pamiętał.
Na pierwszą przerwę techniczną z nieznacznym prowadzeniem (8-7) schodziły "Atomówki". Na tym etapie gry obie drużyny często zdobywały punkty po błędach. Podwójne odbicia lub nieskuteczne serwisy zdarzały się nie tak rzadko. 13. punkt przyjezdne zdobyły po świetnym bloku Kaczorowskiej, a dwupunktowe prowadzenie uzyskały po asie Zaroślińskiej. Trener sopocianek wziął jednak czas i po nim miejscowe odrobiły stratę. Punkt Skowrońskiej oraz blok dał jednak prowadzenie na drugiej przerwie technicznej.
W końcu świetna gra w obronie oraz skuteczne kontrataki siatkarek Tauronu przyniosły efekty - trzypunktowe prowadzenie. Ta przewaga utrzymała się do końca seta. 23. "oczko" dała Stacciotti z zagrywki. Z kolei po ataku Doroty Wilk w siatkę - MKS miał piłkę setową. Wykorzystała ją Frauke Dirickx. Dąbrowianki dobrze otworzyły więc czwarty mecz rywalizacji o złoty medal... ale w drugim secie szybko przegrywały 1-5. Sporo na swoim serwisie ugrała Rourke...
Przełamanie dała Stacchiotti, ale zbyt dużo błędów mnożyło się po stronie MKS-u, aby dąbrowianki mogły dojść swoje rywalki. Grę "ciągnęła" jednak Zaroślińska i to głównie dzięki niej przyjezdne na przerwę techniczną zeszły tylko z dwupunktową stratą. Błędy w przyjęciu MKS-u dały "Atomówkom" jednak kolejne punkty i prowadzenie sześcioma "oczkami". Dąbrowianki się "posypały". Trener Kawka zaczął ratować się zmianami. Na plac gry weszła Magdalena Śliwa... i poukładała grę! Gospodynie zaczęły się gubić i w pewnym momencie MKS miał już tylko dwa punkty straty. To jednak była wystarczająca przewaga, aby "Atomówki" odniosły zwycięstwo w drugiej części gry.
Początek trzeciej partii był wyrównany. Wtedy jednak podwójne odbicie "zaprezentowała" Dirickx, a Stacchiotti zaatakowała w blok. Szybko było więc 5-2 dla miejscowych. Później - kolejno - ataki Coimbry, Rourke oraz blok Kaczorowskiej i szybko zrobiło się już 11-4 dla miejscowych. "Atomówki" grały popisowo. Ani czas, ani zmiany dokonane przez trenera Kawkę nie przynosiły efektów. Przyjezdne w tym secie "nie wyszły z wody". Jedną z najbardziej sfrustrowanych siatkarek MKS-u po tej części gry była Katarzyna Zaroślińska, która raz za razem zatrzymywana była przez sopocki blok.
W przerwie doszło do ostrej rozmowy z zawodniczkami MKS-u. Nie przeprowadził jej jednak pierwszy trener dąbrowianek, ale jego asystent. Widocznie Waldemar Kawka uważa, że system dobry policjant- zły policjant działa najlepiej... Pogadanka w początkowej fazie seta podziałała na dąbrowianki. To był zupełnie inny set niż dwa poprzednie. Gra toczyła się punkt za punkt. Wreszcie przebijała się Zaroślińska i funkcjonował blok MKS-u.
Fantastycznie w tym meczu grała jednak Rourke, która w krytycznym momencie potrafiła zablokować atak rywalek, a później "wbić gwoździa" po stronie przyjezdnych i zrobiło się 22-19 dla "Atomówek". Później nastąpił autowy atak, a sekundy później mocno - i nad blokiem - zaatakowała Cabrera. Dąbrowianki jednak obroniły cztery piłki meczowe i doprowadziły do remisu! W końcowej fazie pomyliła się Coimbra... i to Tauron stanął przed piłką setową, którą świetną zagrywką wykorzystała Skowrońska!
Do rozstrzygnięcia meczu w Sopocie - po raz kolejny - potrzebny był tie-break. W tym na szybkie prowadzenie wyszły dąbrowianki, które wykorzystały problemy z grą obronną "Atomówek". Świetnie w tej partii prezentowały się Zaroślińska i Leys, a myliła się Rachel Rourke i było już 8-3. Miejscowe wyglądały na załamane, ale się nie poddawały. Szósty punkt zdobyły po naprawdę długiej wymianie.
Rozpędzające się "Atomówki" próbował zatrzymać Waldemar Kawka, który wziął czas, aby wybić z rytmu sopocianki. Te jednak zdobyły kolejne "oczko". Odpowiedziała potężnym atakiem Zaroślińska i było 10-8. Później linię środkową przekroczyła Leys i znowu mieliśmy jednopunktową przewagę dąbrowianek. Kontrę z kolei wykorzystała Rourke i był remis 10-10. Nie pomagała jednak Stacchiotti, która zepsuła kolejną zagrywkę w tym spotkaniu. Co mogła, to robiła jednak Zaroślińska, której ataki trzymały kontakt z "Atomówkami".
W kluczowym momencie Leys próbowała ratować autowy atak Rourke i piłka wyszła w aut. Miejscowe miały dwie piłki meczowe. Pierwszą MKS obronił. Drugą "oddała" Skowrońska, która zepsuła zagrywkę. MVP spotkania została Rachel Rourke, która zagrała dziś fantastyczne zawody i była nie do zatrzymania dla MKS-u.
Na pierwszą przerwę techniczną z nieznacznym prowadzeniem (8-7) schodziły "Atomówki". Na tym etapie gry obie drużyny często zdobywały punkty po błędach. Podwójne odbicia lub nieskuteczne serwisy zdarzały się nie tak rzadko. 13. punkt przyjezdne zdobyły po świetnym bloku Kaczorowskiej, a dwupunktowe prowadzenie uzyskały po asie Zaroślińskiej. Trener sopocianek wziął jednak czas i po nim miejscowe odrobiły stratę. Punkt Skowrońskiej oraz blok dał jednak prowadzenie na drugiej przerwie technicznej.
W końcu świetna gra w obronie oraz skuteczne kontrataki siatkarek Tauronu przyniosły efekty - trzypunktowe prowadzenie. Ta przewaga utrzymała się do końca seta. 23. "oczko" dała Stacciotti z zagrywki. Z kolei po ataku Doroty Wilk w siatkę - MKS miał piłkę setową. Wykorzystała ją Frauke Dirickx. Dąbrowianki dobrze otworzyły więc czwarty mecz rywalizacji o złoty medal... ale w drugim secie szybko przegrywały 1-5. Sporo na swoim serwisie ugrała Rourke...
Przełamanie dała Stacchiotti, ale zbyt dużo błędów mnożyło się po stronie MKS-u, aby dąbrowianki mogły dojść swoje rywalki. Grę "ciągnęła" jednak Zaroślińska i to głównie dzięki niej przyjezdne na przerwę techniczną zeszły tylko z dwupunktową stratą. Błędy w przyjęciu MKS-u dały "Atomówkom" jednak kolejne punkty i prowadzenie sześcioma "oczkami". Dąbrowianki się "posypały". Trener Kawka zaczął ratować się zmianami. Na plac gry weszła Magdalena Śliwa... i poukładała grę! Gospodynie zaczęły się gubić i w pewnym momencie MKS miał już tylko dwa punkty straty. To jednak była wystarczająca przewaga, aby "Atomówki" odniosły zwycięstwo w drugiej części gry.
Początek trzeciej partii był wyrównany. Wtedy jednak podwójne odbicie "zaprezentowała" Dirickx, a Stacchiotti zaatakowała w blok. Szybko było więc 5-2 dla miejscowych. Później - kolejno - ataki Coimbry, Rourke oraz blok Kaczorowskiej i szybko zrobiło się już 11-4 dla miejscowych. "Atomówki" grały popisowo. Ani czas, ani zmiany dokonane przez trenera Kawkę nie przynosiły efektów. Przyjezdne w tym secie "nie wyszły z wody". Jedną z najbardziej sfrustrowanych siatkarek MKS-u po tej części gry była Katarzyna Zaroślińska, która raz za razem zatrzymywana była przez sopocki blok.
W przerwie doszło do ostrej rozmowy z zawodniczkami MKS-u. Nie przeprowadził jej jednak pierwszy trener dąbrowianek, ale jego asystent. Widocznie Waldemar Kawka uważa, że system dobry policjant- zły policjant działa najlepiej... Pogadanka w początkowej fazie seta podziałała na dąbrowianki. To był zupełnie inny set niż dwa poprzednie. Gra toczyła się punkt za punkt. Wreszcie przebijała się Zaroślińska i funkcjonował blok MKS-u.
Fantastycznie w tym meczu grała jednak Rourke, która w krytycznym momencie potrafiła zablokować atak rywalek, a później "wbić gwoździa" po stronie przyjezdnych i zrobiło się 22-19 dla "Atomówek". Później nastąpił autowy atak, a sekundy później mocno - i nad blokiem - zaatakowała Cabrera. Dąbrowianki jednak obroniły cztery piłki meczowe i doprowadziły do remisu! W końcowej fazie pomyliła się Coimbra... i to Tauron stanął przed piłką setową, którą świetną zagrywką wykorzystała Skowrońska!
Do rozstrzygnięcia meczu w Sopocie - po raz kolejny - potrzebny był tie-break. W tym na szybkie prowadzenie wyszły dąbrowianki, które wykorzystały problemy z grą obronną "Atomówek". Świetnie w tej partii prezentowały się Zaroślińska i Leys, a myliła się Rachel Rourke i było już 8-3. Miejscowe wyglądały na załamane, ale się nie poddawały. Szósty punkt zdobyły po naprawdę długiej wymianie.
Rozpędzające się "Atomówki" próbował zatrzymać Waldemar Kawka, który wziął czas, aby wybić z rytmu sopocianki. Te jednak zdobyły kolejne "oczko". Odpowiedziała potężnym atakiem Zaroślińska i było 10-8. Później linię środkową przekroczyła Leys i znowu mieliśmy jednopunktową przewagę dąbrowianek. Kontrę z kolei wykorzystała Rourke i był remis 10-10. Nie pomagała jednak Stacchiotti, która zepsuła kolejną zagrywkę w tym spotkaniu. Co mogła, to robiła jednak Zaroślińska, której ataki trzymały kontakt z "Atomówkami".
W kluczowym momencie Leys próbowała ratować autowy atak Rourke i piłka wyszła w aut. Miejscowe miały dwie piłki meczowe. Pierwszą MKS obronił. Drugą "oddała" Skowrońska, która zepsuła zagrywkę. MVP spotkania została Rachel Rourke, która zagrała dziś fantastyczne zawody i była nie do zatrzymania dla MKS-u.
Polecane
Orlen Liga
Przeczytaj również
25.12.2016
25.12.2016
Właściwa, bezpieczna droga
20.12.2016
20.12.2016
BKS Profi Credit bez trenera
30.11.2016
30.11.2016
Blisko 1000 dzieciaków!
18.11.2016
18.11.2016
Jasienica z odblaskami