Atom - MKS 3-2. Dąbrowianki przegrały "wygrany" mecz!

28.04.2013
Do niesamowitego spotkania doszło w niedzielny wieczór w Sopocie. Do jego rozstrzygnięcia potrzeba było tie-breaka, w którym MKS prowadził już 14-11. Ostatecznie dąbrowianki jednak przegrały!
Pierwsze minuty spotkania były prawdziwą siatkarską ucztą. Obie drużyny szły łeb w łeb i momentami kibice oglądali naprawdę długie wymiany piłki. Pierwsze dwupunktowe prowadzenie w spotkaniu uzyskały sopocianki po asie Rourke. Przyjezdne szybko jednak doskoczyły do "Atomówek". Za kluczowy moment pierwszego seta należy uznać ostatnie sekundy tej partii gry, w których przyjezdne popełniły trzy błędy z rzędu: przekroczyły linię środkową, zaatakowały w aut, a następnie w siatkę.

Drugi set rozpoczął się po myśli "Atomówek", które po ataku Rourke oraz świetnej grze w defensywie szybko prowadziły 3-0. Długo z prowadzenia się jednak nie cieszyły, bo MKS świetnie prezentował się w bloku. Następnie asem popisała się Skowrońska i było 5-5. Kolejne minuty stały pod znakiem wyrównanej gry... z delikatnym wskazaniem na miejscowe. Do 20. "oczka" obie drużyny doszły jednak właściwie idąc punkt za punkt. Wtedy do głosu doszły jednak nerwy miejscowych, które najpierw przełożyły ręce na stronę MKS-u, aby sekundy później popełnić podwójne odbicie. To dało przyjezdnym dwupunktową przewagę, którą dąbrowianki skrzętnie wykorzystały.

Początek trzeciej partii był nieco podobny do tego z drugiej. Dzięki dobrej grze Kaczorowskiej "Atomówki" wyszły na szybkie prowadzenie. Szybko odpowiedziała jej jednak Zaroślińska i było 4-4. Dobrze w tym spotkaniu prezentowała się Coimbra, która skutecznie punktowała i wkrótce - po raz kolejny - dała prowadzenie "Atomówkom". Trener MKS-u zareagował jednak przytomnie. Na plac gry posłał Śliwę, która uspokoiła swoją drużynę. Plan się sprawdził. Dąbrowianki szybko doprowadziły do remisu, a także wyszły na nieznaczne prowadzenie, ale szybko je utraciły, bo po skutecznym serwisie Bełcik Atom doprowadził do remisu 19-19. Końcówka należała jednak do przyjezdnych. Najpierw świetnie z obejścia zaatakowała Stacchiotti, a chwilę później "poprawiła" Szczurek. Miejscowe natomiast odpowiedziały atakiem w antenkę.

Kolejna partia rozpoczęła się od serii... fatalnych błędów MKS-u i po chwili na tablicy zaświeciło się już 6-0 dla miejscowych! Przyjezdne co prawda - głównie dzięki skutecznej grze Kaczor i mnożących się błędach - złapały jeszcze kontakt w tym secie, ale wkrótce "Atomówki" ponownie odjechały dąbrowiankom punktowo. Czas wzięty przez trenera Waldemara Kawkę tym razem nie poskutkował i dąbrowianki przegrały czwartego seta do 17.

Do wyłonienia zwycięzcy konieczny był tie-break, który był bardzo wyrównany. Obie ekipy szły łeb w łeb...aż do momentu potężnego ataku Skowrońskiej, która przedarła się przez dłonie Rourke. Wówczas kolejne "oczko" dołożyła Zaroślińska i przyjezdne odskoczyły "Atomówkom". Później dobre przyjęcie zaprezentowała Leys, a akcję udanie z obiegnięcia zakończyła Tokarska. Było 11-14 i dąbrowianki miały piłki meczowe... Wszystkie zostały jednak obronione przez miejscowe, które doprowadziły do remisu 14-14 i nastąpił okres gry punkt za punkt.  Sekundy później jednak Rourke świetnie wykończyła kontratak i trener MKS-u wziął czas. Przerwa nie pomogła przyjezdnym, które przegrały wojnę nerwów i ostatecznie - piątego seta.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również