Żylina - Podbeskidzie 1-2. Skoro wygrali, to będzie... dobry sezon?

07.07.2012
Dla MSK Żylina to był główny sprawdzian przed eliminacjami Ligi Mistrzów. Dla Podbeskidzia Bielsko-Biała początek przygotowań. Nie przeszkodziło to "Góralom" wygrać pewnie na wyjeździe.
Mecz był rozgrywany na płycie głównej stadionu  Żyliny przy sporej liczbie publiczności. Był to bowiem główny sprawdzian przed eliminacjami Ligi Mistrzów. Gdyby brać pod uwagę zarówno formę, jak i wynik, nie można mistrzowi Słowacji wróżyć niczego dobrego. Tyle, że dwa lata temu... sytuacja była analogiczna. Wówczas mecz rozgrywano na boisku Rekordu Bielsko-Biała, Podbeskidzie wygrało 1-0, a dwa miesiące później Żylina awansowała do Ligi Mistrzów. "Górale" natomiast pod koniec tego sezonu cieszyli się z awansu. Wygrana Podbeskidzia na początek przygotowań może być więc uznana za... dobrą wróżbę dla obu drużyn.

Podbeskidzie prezentowało się całkiem ciekawie, jak na pierwszy mecz po urlopach. W pierwszej połowie w zespole Roberta Kasperczyka wystąpiło czterech graczy, których nie oglądaliśmy w składzie bielszczan wiosną. Byli to obrońca Michal Piter-Buczko, pomocnicy Damian Chmiel i Damian Szczęsny oraz napastnik Fabian Pawela. Ten ostatni zdobył zresztą swojego pierwszego gola w barwach bielszczan, w dość szczęśliwy sposób wpychając piłkę do siatki z najbliższej odległości.

Co dość zaskakujące, Podbeskidzie lepiej spisywało się po przerwie, gdy zmieniła się cała jedenastka. Wprawdzie to Żylina miała optyczną przewagę, ale goście wyprowadzali bardzo groźne kontrataki. Po jednym z nich, przeprowadzonym na pełnej szybkości, bielszczanie podwyższyli prowadzenie. Świetnym prostopadłym podaniem popisał się Marcin Siedlarz, testowany gracz Garbarni Kraków. Do piłki doszedł Piotr Malinowski i od razu zagrał w pole karne do Kamila Adamka, a napastnik wypożyczony z Drzewiarza Jasienica na raty pokonał Martina Dubravkę.

Gospodarze bardzo starali się choć o honorowe trafienie na swoim stadionie. Udało im się je zdobyć na kwadrans przed końcem. W sytuacji sam na sam z Mateuszem Bąkiem poradził sobie Bruno Guima. Warto podkreślić, że w obu częściach gry Robert Kasperczyk znów próbował ustawienia z dwójką napastników. Być może to zapowiedź powrotu do formacji, którą Podbeskidzie zdobyło awans do ekstraklasy?

W drugiej połowie w barwach "Górali" oprócz testowanego Siedlarza wystąpił lewy obrońca Sandecji Nowy Sącz Mateusz Niechciał. Ze zdecydowanie lepszej strony pokazał się ten pierwszy.

MSK Żylina - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1-2 (0-1)

0-1 - Pawela, 21 min
0-2 - Adamek, 58 min
1-2 - Guima, 76 min

Żylina: (wyjściowy skład) Dubravka - Angelović, Akakpo, Leitner, Gergel - Pećovsky, Placek, Pich, Ceesay - Pavr, Mabouka.

Podbeskidzie: (I połowa): Zajac - Sokołowski, Danczik, Piter-Buczko, Król - Szczęsny, Łatka, Chmiel, Ziajka - Demjan, Pawela.
II połowa: Bąk - Cienciała, Byrtek, Konieczny, Niechciał - Sacha, Nather, Siedlarz, Malinowski - Adamek, Ćurić.

Żółte kartki: Leitner, Placek - Cienciała.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również