"Zostało to przedstawione, jakby mi zależało na zostaniu w Bielsku"

12.01.2012
Wczoraj okazało się, że Michał Osiński nadal jest zawodnikiem Podbeskidzia Bielsko-Biała i został przesunięty do rezerw. Sam gracz twierdzi, że nie korzystał z żadnego zapisu, lecz musiał mu się podporządkować.
Na początek przedstawmy stanowisko klubu w tej sprawie. - Kontrakt Michała Osińskiego obowiązywał do końca 2011 roku, ale miał zapis, który umożliwiał przedłużenie umowy po rozegraniu określonej liczby meczów. Z tego zapisu zawodnik skorzystał i kontrakt został automatycznie przedłużony do czerwca 2012 roku - informuje Marcin Nikiel, rzecznik prasowy Podbeskidzia.

Co na takie rozwiązanie klub? - Nie spodziewaliśmy się tego, natomiast sam trener wyraźnie powiedział, że jeżeli Osiński zostanie, to będzie grał wyłącznie w rezerwach. Szkoleniowiec nie widzi dla niego obecnie miejsca w pierwszym zespole. Nie wiem, czy ta sytuacja ulegnie zmianie, czy nie. Na dziś jest zawodnikiem drugiej drużyny, podobnie jak Jacek Broniewicz, którego kontrakt również kończy się w czerwcu - dodaje.

Czy można więc powiedzieć, że w Bielsku niepostrzeżenie powstał - znany z Polonii Warszawa - Klub Kokosa? - Myślę, że nie. Zawodnicy wcześniej wiedzieli, że trener z nich rezygnuje. Broniewicz grał w tym sezonie bardzo mało, głównie w rezerwach czy w Młodej Ekstraklasie. Osiński też odpowiednio wcześniej wiedział, że kontrakt wygasa i trener Kasperczyk przekazał mu, że nie będzie brany pod uwagę. Myślę, że coś takiego, jak Klub Kokosa w Bielsku nie istnieje - twierdzi rzecznik.

Można odnieść wrażenie, że Osiński wykazał się sprytem i przedłużył o pół roku kontrakt w Bielsku, korzystając z niewiedzy władz klubu. Co na to obrońca? - Tak to zostało przedstawione. Tyle, że ja nic nie przedłużałem, nie podpisywałem, to się stało automatycznie i to chyba już we wrześniu, kiedy rozegrałem odpowiednią ilość meczów. Dlatego byłem zdziwiony, że klub tak wcześnie poinformował, że odchodzę... - przyznaje zawodnik.

Wygląda na to, że jeśli nie znajdzie klubu, czeka go pół roku gry w IV lidze. - Niestety, jest takie ryzyko, że będę musiał zostać. Może i jestem teraz w Klubie Kokosa i nie jest to sytuacja dla mnie komfortowa. Co mogę jednak zrobić? Czekam i liczę, że dostanę jakąś propozycję... - kończy Michał Osiński.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również