Znicz - Podbeskidzie 0-1. Bielszczanie jak... reprezentacja Niemiec

14.03.2010
Bielszczanie tylko w jednym z dziewiętnastu meczów zachowali czyste konto. Pod wodzą nowego trenera jeszcze bramki nie stracili, co pomogło w odniesieniu pierwszego zwycięstwa w Pruszkowie.
Gospodarze bombardowali w pierwszej połowie bramkę Zajaca strzałami z dystansu, ale słowacki golkiper spisywał się bez zarzutu. Kamil Biliński stanął nawet "oko w oko" z bramkarzem Podbeskidzia, ale minimalnie chybił. Bielszczanom ambicji nie brakowało, o czym świadczy rozbity łuk brwiowy Ganowicza. Ten boczny obrońca ma ostatnio sporo pecha, bo przypomnijmy, że po jednym ze spotkań sparingowych trzeba mu było zakładać aż sześć szwów na wardze.

Druga część gry była jeszcze słabsza, ale goście zachowali się w niej jak reprezentacja Niemiec z najlepszych czasów. Trener Kasperczyk długo (aż do 82. minuty) nie dokonywał zmian, a jego drużyna bardzo powoli się rozkręcała. Kiedy wydawało się, że po raz drugi z rzędu Podbeskidzie bezbramkowo zremisuje, zwycięskiego gola - na którego kompletnie się nie zapowiadało - po podaniu z rzutu rożnego zdobył Bagnicki - jedyny nowy zawodnik w porównaniu do meczu z Pogonią.

W końcówce na boisku pojawił się Cieluch, który tym samym zaliczył debiut w bielskiej drużynie. Szkoleniowiec posłużył się nim jako elementem gry na czas...
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również