"Złe przygotowanie fizyczne? To typowy dla zawodników wykręt"
31.10.2012
Trener Podbeskidzia udzielił wywiadu dziennikowi "Sport". Mówi m.in. o swoim pomyśle na zespół. - Muszę poustawiać tę drużynę po swojemu. Nie patrząc na to, co było wcześniej. Zespół nie może wygrać od kilkunastu kolejek i to jest problem, a czasu nie ma zbyt wiele. Absolutnie nie jest w moim stylu żeby cokolwiek na kogoś zwalać. Przychodzę do Bielska, aby odnosić sukcesy. Gdybym w to nie wierzył, to w życiu nie podjąłbym się tego wyzwania. Widzę w tej drużynie potencjał - przyznaje.
Może być o tyle łatwiej, że zespół nie jest ponoć źle przygotowany fizycznie. - Nawet jeśli zespół byłby niedotrenowany w okresie przygotowawczym, to zaskoczy w rytmie meczowym. Zresztą w spotkaniu z Lechią było widać, że drużyna wytrzymuje trudy meczu. Nie może być jednak tak, że drużyna gra dobrze tylko przez pół godziny. W tym okresie Podbeskidzie naprawdę mi się podobało, ale ktoś zapomniał, że w piłkę gra się 90 minut - twierdzi.
Czy Sasal, obejmując Podbeskidzie, założył sobie jakąś ilość punktów do zdobycia w rundzie jesiennej? - Punkty mamy dwa, a miejsce fatalne. Trzeba ugrać maksymalnie, jak najwięcej, a więc 18 punktów. Jest sześć meczów i zakładam sześć zwycięstw. Kiedyś, za czasów pracy w Koronie, przyszedł do mnie dyrektor finansowy. Spytał, ile punktów zakładam do końca sezonu, bo musi się finansowo przygotować. Chodziło o sprawy premiowe. Powiedziałem, że... komplet. Teraz też zakładam, że do końca rundy zespół zdobędzie komplet punktów. Gdybym myślał inaczej, to nie dojechałbym do Bielska, tylko zawrócił na najbliższym rondzie - kończy Marcin Sasal.
Może być o tyle łatwiej, że zespół nie jest ponoć źle przygotowany fizycznie. - Nawet jeśli zespół byłby niedotrenowany w okresie przygotowawczym, to zaskoczy w rytmie meczowym. Zresztą w spotkaniu z Lechią było widać, że drużyna wytrzymuje trudy meczu. Nie może być jednak tak, że drużyna gra dobrze tylko przez pół godziny. W tym okresie Podbeskidzie naprawdę mi się podobało, ale ktoś zapomniał, że w piłkę gra się 90 minut - twierdzi.
Czy Sasal, obejmując Podbeskidzie, założył sobie jakąś ilość punktów do zdobycia w rundzie jesiennej? - Punkty mamy dwa, a miejsce fatalne. Trzeba ugrać maksymalnie, jak najwięcej, a więc 18 punktów. Jest sześć meczów i zakładam sześć zwycięstw. Kiedyś, za czasów pracy w Koronie, przyszedł do mnie dyrektor finansowy. Spytał, ile punktów zakładam do końca sezonu, bo musi się finansowo przygotować. Chodziło o sprawy premiowe. Powiedziałem, że... komplet. Teraz też zakładam, że do końca rundy zespół zdobędzie komplet punktów. Gdybym myślał inaczej, to nie dojechałbym do Bielska, tylko zawrócił na najbliższym rondzie - kończy Marcin Sasal.
Polecane
Ekstraklasa