Ziemia przeklęta Kasperczyka: "Nie chcę tu więcej przyjeżdżać"

11.06.2011
Szkoleniowiec Podbeskidzia szukał w Radzionkowie odpowiedzi na pytanie, który z dublerów zasługuje na grę w ekstraklasie. I ją dostał - choć chyba oczekiwał nieco innej...

Choć bielszczanie zakończony właśnie sezon I-ligowy zaliczą zdecydowanie po stronie plusów - awansowali przecież do ekstraklasy i dotarli do półfinału Pucharu Polski - zamknęli go występem zdecydowanie nieudanym. - Każdy z moich zawodników, jacy zagrali w Radzionkowie, mocno się musi nad sobą zastanowić w autokarze w drodze powrotnej do domu - mówił na konferencji prasowej trener Podbeskidzia, Robert Kasperczyk.

Kasperczyk zdecydował się w Radzionkowie puścić do boju przede wszystkim "rezerwistów", nie mogących jeszcze być pewnymi ekstraklasowego angażu w bielskiej drużynie. - Jedynym plusem tego meczu była - bolesna dla wielu - weryfikacja ich możliwości gry na odpowiednim poziomie - mówił o swych podopiecznych szkoleniowiec beniaminka. Nie ma wątpliwości, że kilku z nich egzamin ów oblało.

Swoją drogą zaś stadion przy ul. Narutowicza obecny trener Podbeskidzia powinien omijać szerokim łukiem. Sam zresztą to zauważył. - Przyjechałem tu dwa lata temu jako szkoleniowiec KSZO i przegrałem 0-1 mecz w Pucharze Polski. Teraz poległem 0-3. Nie chcę tu więcej przyjeżdżać - podkreślił na koniec konferencji prasowej. Po czym - z uśmiechem - zapewnił: - Żartuję...
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również