Zawodnik GKS-u Jachym Tychy: Coś jest nie tak z naszymi głowami

15.12.2009
- Nie można powiedzieć, że jesteśmy słabi piłkarsko - zaznacza Sebastian Wiewióra, który po wyrównanym spotkaniu z Cleareksem, ponownie musiał przełknąć gorycz porażki GKS-u Jachym.
Choć podczas konfrontacji z Cleareksem piłkarze z Tychów zaprezentowali się nieźle, to po raz kolejny nie zapisali na swoim koncie żadnej zdobyczy. - A jako jedni z nielicznych przyjechaliśmy tu grać w piłkę - podkreśla Grzegorz Morkis, trener GKS-u Jachym. - Większość ekip, które zjawia się w Chorzowie, przegrywa mecz jeszcze przed jego rozpoczęciem. Nam udało się rywalizować, ale efekt znowu jest taki sam - kręci głową trener "czerwonej latarni" ekstraklasy.

W Tychach zapowiada się ostra zima... - Musi taka być, bo coś jest nie tak z naszymi głowami. Drużyna nie jest przecież beniaminkiem i nigdy nie miała problemów z zajęciem miejsca w środkowych rejonach tabeli - przypomina Sebastian Wiewióra, gracz z talii trenera Morkisa.

Oglądając zażarte boje GKS-u z górną połówką tabeli, aż dziw bierze, że Ślązacy na swoim koncie zapisali tylko pięć "oczek". 2-4 z Hurtapem Łęczyca, 5-5 z Rekordem Bielsko-Biała i jednobramkowe porażki z Akademią Pniewy, Novą Katowice i właśnie z Cleareksem na pewno ujmy nie przynoszą... - Dlatego nie można powiedzieć, że jesteśmy słabi piłkarsko. Spotkania z czołówką pokazały, że możemy z nią rywalizować, jak równy z równym - wskazuje Wiewióra.

- Brakuje nam jednak lidera, jakim jeszcze rok temu był Michał Słonina. Taki zawodnik w gorszych momentach zespołu mógłby wziąłby ciężar gry na siebie - wzdycha 31-latek.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również