"Zawodnicy, których zmieniłem, nie rozumieli, że gramy o zwycięstwo"

11.08.2010
W Podbeskidziu, po zwycięstwie w dobrym stylu nad Polkowicami, panuje atmosfera zadowolenia. Mąci ją jedynie fakt, że dwaj doświadczeni zawodnicy nie za mocno angażowali się w grę.
Doprawdy rzadki to widok, kiedy w przerwie dochodzi aż do czterech zmian! Jeszcze mniej spotykane jest wprowadzanie dwóch nowych zawodników przez trenera, którego drużyna prowadzi po całkiem dobrej grze. Właśnie na taką roszadę zdecydował się Robert Kasperczyk, szkoleniowiec "Górali", w czasie spotkania z Polkowicami. Na drugą połowę nie wyszli Dariusz Kołodziej i Maciej Rogalski. Pierwszy, poza dwoma strzałami, miał stosunkowo niewiele udanych zagrań, a drugi był po raz kolejny kompletnie niewidoczny. Swoją decyzję trener dobitnie wytłumaczył na konferencji prasowej.

- Zawodnicy, którzy zeszli, nie rozumieli chyba, że gramy o zwycięstwo i trzeba je wyrwać przeciwnikowi z gardła. Piłkarze, kibice, dziennikarze, muszą sobie zdać sprawę, że mecz można zremisować, nawet przegrać, ale trzeba zostawić serce na boisku. A tego serduszka dwóm zmienionym dzisiaj brakowało. Taki Adam Cieśliński nie jest rodowitym "Góralem", a jednak potrafił dzisiaj zagrać jak bandyta, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Musi być zaangażowanie, jeśli piłkarze tego nie zrozumieją, to nie będą w tej drużynie grać - zakończył ostro Kasperczyk.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również