Zawisza - Podbeskidzie 2-2. "Górale" w 13 minut uciekli spod topora
24.08.2013
<strong>Wydarzenie
</strong>Zawisza miał kilka znakomitych sytuacji, ale w końcówce, przy stanie 2-1, zagrał minimalistycznie i dał się zepchnąć Podbeskidziu, co szybko się zemściło. W 88. minucie bardzo ładną, indywidualną akcję przeprowadził Aleksander Jagiełło, który minął kilku rywali i wbiegł w pole karne, gdzie został powalony. Sędzia wskazał 11. metr, a rzut karny pewnie wykorzystał Marcin Wodecki, dając bielszczanom remis.
<strong>
Bohater
</strong>Bardzo dobrze grał Michał Masłowski, ofensywny pomocnik Zawiszy, który potrafił zagrać niekonwencjonalną piłkę otwierającą do bramki. Pochwalić trzeba też Bernarda Vasconcelosa. Nowy nabytek bydgoszczan na pewno jest nieskuteczny, ale swoje zawsze strzeli. Tak jak w 68. minucie, gdy zszedł do środka i uderzył na bramkę Ladislava Rybansky'ego. Bramkarz bielszczan odbił piłkę przed siebie, a "Vasco" z bliska poprawił już skutecznie. Takiego zawodnika "Góralom" brakuje. W szeregach Podbeskidzia dobrze wyglądali Dariusz Łatka i Adam Deja, ale tylko jeśli chodzi o destrukcję.
<strong>
Rozczarowanie
</strong>Właściwie trudno mówić o rozczarowaniu, bo to już niemal norma. Niemniej, od ekstraklasowej drużyny należałoby oczekiwać, że stworzy jakiekolwiek zagrożenie pod bramką, a Podbeskidzie nadal tego nie potrafi. Nie istniał Krzysztof Chrapek, nie istniał Fabian Pawela, nie działały skrzydła, ktokolwiek na nich grał. Jedyne zagrożenie to niezmiennie stałe fragmenty gry, po których goście zdobyli oba gole. Czesław Michniewicz mówi, że jeśli oddasz 20 strzałów, nie przegrasz meczu. My dopowiadamy, że jeśli nie oddasz żadnego, nie wygrasz.
<strong>
Co ciekawego
</strong>- Podbeskidzie umiejętnie się broniło, ale w 36. minucie skapitulowało. Z prawej strony boiska z rzutu wolnego piłkę miękko dorzucił Piotr Petasz, a głową wbił ją do siatki Jakub Wójcicki. Prowadzenie Zawiszy było do przerwy zasłużone, choć akurat w tej sytuacji dało się uniknąć gola.
- W 77. minucie "Górale" zdobyli kontaktową bramkę. Po rzucie rożnym Wodeckiego, głową do siatki trafił Marek Sokołowski.
- Po jednym z rzutów rożnych w pierwszej połowie, gdy Błażej Telichowski był kompletnie niepilnowany, trener Ryszard Tarasiewicz tak się wściekł, że aż wbiegł na boisko, by obsztorcować swoją obronę.
- W 27. minucie fatalnie mógł się zakończyć rzut rożny dla... Podbeskidzia. Fatalnie skiksował Damian Chmiel i Zawisza wyszedł z błyskawiczną kontrą, po której Vasconcelos trafił w boczną siatkę.
- Krzysztof Chrapek zagrał w pierwszym składzie Podbeskidzia po raz pierwszy od ponad 4 lat. Ostatni raz coś takiego miało miejsce w czerwcu 2009 roku, a bielszczanie zremisowali ze Zniczem Pruszków i nie awansowali do ekstraklasy.
- Do podstawowej jedenastki niespodziewanie wrócili też Marek Sokołowski i Piotr Malinowski, na których Czesław Michniewicz stawiał ostatnio bardzo oszczędnie.
- To było pierwsze oficjalne spotkanie obu drużyn. Dotychczas zmierzyły się ze sobą tylko w letnim sparingu. Wtedy również padł remis 2-2.
- W zespole Zawiszy wystąpił Sebastian Ziajka, który zimą odszedł z Podbeskidzia i został przekwalifikowany z ofensywnego pomocnika w... lewego obrońcę.
- Przed stadionem w Bydgoszczy można znaleźć podobizny piłkarzy z kilku polskich klubów. Odszukaliśmy m.in. Ruch Radzionków.
</strong>Zawisza miał kilka znakomitych sytuacji, ale w końcówce, przy stanie 2-1, zagrał minimalistycznie i dał się zepchnąć Podbeskidziu, co szybko się zemściło. W 88. minucie bardzo ładną, indywidualną akcję przeprowadził Aleksander Jagiełło, który minął kilku rywali i wbiegł w pole karne, gdzie został powalony. Sędzia wskazał 11. metr, a rzut karny pewnie wykorzystał Marcin Wodecki, dając bielszczanom remis.
<strong>
Bohater
</strong>Bardzo dobrze grał Michał Masłowski, ofensywny pomocnik Zawiszy, który potrafił zagrać niekonwencjonalną piłkę otwierającą do bramki. Pochwalić trzeba też Bernarda Vasconcelosa. Nowy nabytek bydgoszczan na pewno jest nieskuteczny, ale swoje zawsze strzeli. Tak jak w 68. minucie, gdy zszedł do środka i uderzył na bramkę Ladislava Rybansky'ego. Bramkarz bielszczan odbił piłkę przed siebie, a "Vasco" z bliska poprawił już skutecznie. Takiego zawodnika "Góralom" brakuje. W szeregach Podbeskidzia dobrze wyglądali Dariusz Łatka i Adam Deja, ale tylko jeśli chodzi o destrukcję.
<strong>
Rozczarowanie
</strong>Właściwie trudno mówić o rozczarowaniu, bo to już niemal norma. Niemniej, od ekstraklasowej drużyny należałoby oczekiwać, że stworzy jakiekolwiek zagrożenie pod bramką, a Podbeskidzie nadal tego nie potrafi. Nie istniał Krzysztof Chrapek, nie istniał Fabian Pawela, nie działały skrzydła, ktokolwiek na nich grał. Jedyne zagrożenie to niezmiennie stałe fragmenty gry, po których goście zdobyli oba gole. Czesław Michniewicz mówi, że jeśli oddasz 20 strzałów, nie przegrasz meczu. My dopowiadamy, że jeśli nie oddasz żadnego, nie wygrasz.
<strong>
Co ciekawego
</strong>- Podbeskidzie umiejętnie się broniło, ale w 36. minucie skapitulowało. Z prawej strony boiska z rzutu wolnego piłkę miękko dorzucił Piotr Petasz, a głową wbił ją do siatki Jakub Wójcicki. Prowadzenie Zawiszy było do przerwy zasłużone, choć akurat w tej sytuacji dało się uniknąć gola.
- W 77. minucie "Górale" zdobyli kontaktową bramkę. Po rzucie rożnym Wodeckiego, głową do siatki trafił Marek Sokołowski.
- Po jednym z rzutów rożnych w pierwszej połowie, gdy Błażej Telichowski był kompletnie niepilnowany, trener Ryszard Tarasiewicz tak się wściekł, że aż wbiegł na boisko, by obsztorcować swoją obronę.
- W 27. minucie fatalnie mógł się zakończyć rzut rożny dla... Podbeskidzia. Fatalnie skiksował Damian Chmiel i Zawisza wyszedł z błyskawiczną kontrą, po której Vasconcelos trafił w boczną siatkę.
- Krzysztof Chrapek zagrał w pierwszym składzie Podbeskidzia po raz pierwszy od ponad 4 lat. Ostatni raz coś takiego miało miejsce w czerwcu 2009 roku, a bielszczanie zremisowali ze Zniczem Pruszków i nie awansowali do ekstraklasy.
- Do podstawowej jedenastki niespodziewanie wrócili też Marek Sokołowski i Piotr Malinowski, na których Czesław Michniewicz stawiał ostatnio bardzo oszczędnie.
- To było pierwsze oficjalne spotkanie obu drużyn. Dotychczas zmierzyły się ze sobą tylko w letnim sparingu. Wtedy również padł remis 2-2.
- W zespole Zawiszy wystąpił Sebastian Ziajka, który zimą odszedł z Podbeskidzia i został przekwalifikowany z ofensywnego pomocnika w... lewego obrońcę.
- Przed stadionem w Bydgoszczy można znaleźć podobizny piłkarzy z kilku polskich klubów. Odszukaliśmy m.in. Ruch Radzionków.
Polecane
Ekstraklasa