Zawisza - Podbeskidzie 1-2. Cios w stylu "Górali"
10.08.2014
Wydarzenie
33. minuta. Doskonale do tego momentu spisujący się Michal Pesković chciał szybko uruchomić akcję „Górali”. Wznowił grę jednak fatalnie, wykopując piłkę wprost pod nogi Luisa Carlosa popełnił jedyny błąd w całym spotkaniu. Pomocnik Zawiszy popisał się za to znakomitym, prostopadłym podaniem do Jorge Kadu, który strzałem przy słupku dał swojemu zespołowi zasłużone wówczas prowadzenie.
Bohater
Damian Chmiel. Asysta przy golu Dariusza Kołodzieja – drugiego z bohaterów w szeregach Podbeskidzia – oraz gol w doliczonym czasie gry po asyście Franka Adu Kwame, dający Podbeskidziu pełną pulę w starciu z Zawiszą. Od początku sezonu skrzydłowy „Górali” trzyma równy, wysoki poziom.
Rozczarowanie
Paweł Strąk. Po przerwie środkowy obrońca Zawiszy miał udział przy bramce dla gości, gdy źle wybił piłkę. Mógł jeszcze „asystować” przy drugiej, gdy w 65. minucie niefortunnie zagrał pod nogi Damiana Chmiela. Na całe szczęście dla kapitana bydgoszczan skończyło się na strachu.
Co ciekawego
- Z powodu choroby w składzie Podbeskidzia na mecz z Zawiszą zabrakło Macieja Korzyma. Za czerwoną kartkę pokutuje jeszcze Marek Sokołowski, którego w roli kapitana znów zastąpił Dariusz Pietrasiak.
- Na ławce rezerwowych, po raz pierwszy po powrocie do Bielska-Białej, usiadł Robert Demjan. Na „szpicy” znalazł się Krzysztof Chrapek, który przeciwko Ruchowi dał dobrą zmianę.
- W wyjściowym składzie gospodarzy aż siedmiu zagranicznych zawodników, ale zabrakło świetnego snajpera Bernardo Vasconcelosa, którego szkoleniowiec na murawę desygnował w 67. minucie spotkania. Kwadrans później zaznaczył swoją obecność główką w słupek bramki Podbeskidzia.
- Początek meczu zdecydowanie należał do Zawiszy. Doskonałych okazji strzeleckich nie wykorzystał Rafael Porcellis, z kolei z uderzeniem Kamila Drygasa poradził sobie Michal Pesković.
- „Górale” mogli objąć prowadzenie w 14. minucie. Z odległości 10 metrów w słupek wcelował Dariusz Kołodziej.
- W 45. minucie bielszczanom należał się rzut karny. Arbiter główny po konsultacji z asystentem wskazał jednak tylko na rzut wolny. Powtórki wykazały, że dośrodkowanie Kołodzieja ręką w obrębie „16” blokował Jorge Kadu.
- Statystyka celnych strzałów po pierwszej połowie? 5-0 na korzyść podopiecznych Jorge Paixao, co najlepiej świadczy o ich przewadze.
- Drugie celne uderzenie Podbeskidzia miało miejsce w 56. minucie. Kombinacyjne rozegranie Sylwestra Patejuka z Kołodziejem zwieńczył strzał z 15 metrów wprowadzonego na boisko Bartosza Śpiączki. Próba ta była niestety słaba i mało dokładna.
- Między 64. a 65. minutą obie drużyny powinny zdobyć po jednym golu. Alvarinho i Chmiel przegrywali mimo wybornych pozycji strzeleckich pojedynki z bramkarzami.
- Sporo ożywienia w szeregach Zawiszy wprowadził Brazylijczyk Wagner, który uczestniczył po wejściu na boisku w kilku ofensywnych akcjach swojej drużyny.
- To pierwsze zwycięstwo Podbeskidzia na wyjeździe od czterech meczów i drugie z rzędu w rozgrywkach bieżącego sezonu.
33. minuta. Doskonale do tego momentu spisujący się Michal Pesković chciał szybko uruchomić akcję „Górali”. Wznowił grę jednak fatalnie, wykopując piłkę wprost pod nogi Luisa Carlosa popełnił jedyny błąd w całym spotkaniu. Pomocnik Zawiszy popisał się za to znakomitym, prostopadłym podaniem do Jorge Kadu, który strzałem przy słupku dał swojemu zespołowi zasłużone wówczas prowadzenie.
Bohater
Damian Chmiel. Asysta przy golu Dariusza Kołodzieja – drugiego z bohaterów w szeregach Podbeskidzia – oraz gol w doliczonym czasie gry po asyście Franka Adu Kwame, dający Podbeskidziu pełną pulę w starciu z Zawiszą. Od początku sezonu skrzydłowy „Górali” trzyma równy, wysoki poziom.
Rozczarowanie
Paweł Strąk. Po przerwie środkowy obrońca Zawiszy miał udział przy bramce dla gości, gdy źle wybił piłkę. Mógł jeszcze „asystować” przy drugiej, gdy w 65. minucie niefortunnie zagrał pod nogi Damiana Chmiela. Na całe szczęście dla kapitana bydgoszczan skończyło się na strachu.
Co ciekawego
- Z powodu choroby w składzie Podbeskidzia na mecz z Zawiszą zabrakło Macieja Korzyma. Za czerwoną kartkę pokutuje jeszcze Marek Sokołowski, którego w roli kapitana znów zastąpił Dariusz Pietrasiak.
- Na ławce rezerwowych, po raz pierwszy po powrocie do Bielska-Białej, usiadł Robert Demjan. Na „szpicy” znalazł się Krzysztof Chrapek, który przeciwko Ruchowi dał dobrą zmianę.
- W wyjściowym składzie gospodarzy aż siedmiu zagranicznych zawodników, ale zabrakło świetnego snajpera Bernardo Vasconcelosa, którego szkoleniowiec na murawę desygnował w 67. minucie spotkania. Kwadrans później zaznaczył swoją obecność główką w słupek bramki Podbeskidzia.
- Początek meczu zdecydowanie należał do Zawiszy. Doskonałych okazji strzeleckich nie wykorzystał Rafael Porcellis, z kolei z uderzeniem Kamila Drygasa poradził sobie Michal Pesković.
- „Górale” mogli objąć prowadzenie w 14. minucie. Z odległości 10 metrów w słupek wcelował Dariusz Kołodziej.
- W 45. minucie bielszczanom należał się rzut karny. Arbiter główny po konsultacji z asystentem wskazał jednak tylko na rzut wolny. Powtórki wykazały, że dośrodkowanie Kołodzieja ręką w obrębie „16” blokował Jorge Kadu.
- Statystyka celnych strzałów po pierwszej połowie? 5-0 na korzyść podopiecznych Jorge Paixao, co najlepiej świadczy o ich przewadze.
- Drugie celne uderzenie Podbeskidzia miało miejsce w 56. minucie. Kombinacyjne rozegranie Sylwestra Patejuka z Kołodziejem zwieńczył strzał z 15 metrów wprowadzonego na boisko Bartosza Śpiączki. Próba ta była niestety słaba i mało dokładna.
- Między 64. a 65. minutą obie drużyny powinny zdobyć po jednym golu. Alvarinho i Chmiel przegrywali mimo wybornych pozycji strzeleckich pojedynki z bramkarzami.
- Sporo ożywienia w szeregach Zawiszy wprowadził Brazylijczyk Wagner, który uczestniczył po wejściu na boisku w kilku ofensywnych akcjach swojej drużyny.
- To pierwsze zwycięstwo Podbeskidzia na wyjeździe od czterech meczów i drugie z rzędu w rozgrywkach bieżącego sezonu.
Polecane
Ekstraklasa