ZAKSA - Jastrzębski 3-2. Wielkie emocje i przełamanie gospodarzy
20.04.2010
Jastrzębianie przystępowali do dzisiejszego meczu podbudowani wczorajszym pewnym zwycięstwem. Przed rozpoczęciem spotkania, Leszek Dejewski, drugi trener gości, wspominał nawet o możliwości zakończenia rywalizacji już w trzech spotkaniach.
Dzisiejsze starcie przypominało sinusoidę. Obie drużyny przeplatały dobre sety zdecydowanie słabszymi. Po pierwszej, dość wyrównanej partii, zakończonej zwycięstwem Jastrzębskiego Węgla, nastąpił prawdziwy knock-down gości. ZAKSA od początku grała koncertowo i prowadziła z drużyną przyjezdną nawet 14-4. Trener Roberto Santilli, widząc, co się dzieje na parkiecie, zdecydował się wymienić całą szóstkę. Na niewiele się to jednak zdało. Wprawdzie Sławomir Master i Sebastian Pęcherz popisali się kilkoma udanymi akcjami, ale pozwoliło to tylko zniwelować straty. W zespole gospodarzy szalał natomiast Michał Ruciak, który po zakończeniu spotkania został zasłużenie wybrany jego najlepszym zawodnikiem.
Najdziwniejszy przebieg miał trzeci set. Jastrzębski Węgiel znów grał w podstawowym ustawieniu i szybko osiągnął przewagę 5-1. Wydawało się, że będziemy świadkami kolejnej partii bez emocji. Nic bardziej mylnego. ZAKSA już na pierwszą przerwę techniczną schodziła prowadząc jednym punktem. Później jednak kędzierzynianie dali sobie wyrwać zwycięstwo. Kolejny triumf Jastrzębskiego Węgla wydawał się coraz bardziej prawdopodobny...
Zawodnicy Krzysztofa Stelmacha do tego jednak nie dopuścili. Pewnie zwyciężyli czwartego seta i losy meczu rozstrzygnęły się w tie-breaku. W nim obie drużyny bardzo długo grały "punkt za punkt", jednak o minimalnej wygranej gospodarzy przesądziły proste błędy jastrzębian - nieudane przyjęcia Pawła Abramowa i zepsute zagrywki Marka Novotnego, Patryka Czarnowskiego i Benjamina Hardy'ego.
Jedno jest pewne - w Jastrzębiu zostaną rozegrane dwa mecze. Na poprawę pewnych elementów trenerzy nie mają zbyt dużo czasu, gdyż trzeci mecz tej rywalizacji już w najbliższy piątek.
Dzisiejsze starcie przypominało sinusoidę. Obie drużyny przeplatały dobre sety zdecydowanie słabszymi. Po pierwszej, dość wyrównanej partii, zakończonej zwycięstwem Jastrzębskiego Węgla, nastąpił prawdziwy knock-down gości. ZAKSA od początku grała koncertowo i prowadziła z drużyną przyjezdną nawet 14-4. Trener Roberto Santilli, widząc, co się dzieje na parkiecie, zdecydował się wymienić całą szóstkę. Na niewiele się to jednak zdało. Wprawdzie Sławomir Master i Sebastian Pęcherz popisali się kilkoma udanymi akcjami, ale pozwoliło to tylko zniwelować straty. W zespole gospodarzy szalał natomiast Michał Ruciak, który po zakończeniu spotkania został zasłużenie wybrany jego najlepszym zawodnikiem.
Najdziwniejszy przebieg miał trzeci set. Jastrzębski Węgiel znów grał w podstawowym ustawieniu i szybko osiągnął przewagę 5-1. Wydawało się, że będziemy świadkami kolejnej partii bez emocji. Nic bardziej mylnego. ZAKSA już na pierwszą przerwę techniczną schodziła prowadząc jednym punktem. Później jednak kędzierzynianie dali sobie wyrwać zwycięstwo. Kolejny triumf Jastrzębskiego Węgla wydawał się coraz bardziej prawdopodobny...
Zawodnicy Krzysztofa Stelmacha do tego jednak nie dopuścili. Pewnie zwyciężyli czwartego seta i losy meczu rozstrzygnęły się w tie-breaku. W nim obie drużyny bardzo długo grały "punkt za punkt", jednak o minimalnej wygranej gospodarzy przesądziły proste błędy jastrzębian - nieudane przyjęcia Pawła Abramowa i zepsute zagrywki Marka Novotnego, Patryka Czarnowskiego i Benjamina Hardy'ego.
Jedno jest pewne - w Jastrzębiu zostaną rozegrane dwa mecze. Na poprawę pewnych elementów trenerzy nie mają zbyt dużo czasu, gdyż trzeci mecz tej rywalizacji już w najbliższy piątek.
Polecane
Plus Liga