ZAKSA - Jastrzębski 2-3. Było pięknie! Zdecydowały indywidualności

27.04.2010
Tak zaciętej rywalizacji nie było w PlusLidze od wielu lat! Z pięciu meczów, aż cztery rozstrzygały się w tie-breakach. W decydującym dreszczowcu zwyciężyli jastrzębianie i to oni zagrają w finale.
W tych pięciu spotkaniach można było znaleźć wszystko, co najpiękniejsze w siatkówce. Niesamowite zwroty akcji, fantastyczne zagrania, ale i spektakularne kiksy, niuanse taktyczne. Niebagatelną rolę odegrało też przygotowanie kondycyjne - zawodnicy w ciągu siedmiu dni rozegrali aż 25 wyczerpujących setów! Nic dziwnego, że po ostatecznym rozstrzygnięciu kędzierzynianie byli załamani.

A piąte starcie rozpoczęło się dla nich bardzo dobrze. Weszli w grę pewnie i robili z Jastrzębskim, co chcieli. Goście sprawiali wrażenie lekko spiętych, zdenerwowanych. Nie ryzykowali i taka zachowawcza gra szybko się zemściła - pierwszy set padł łupem ZAKSY. Kolejna partia była kwintesencją rywalizacji obu drużyn. Długie wymiany, odrabianie strat i trwoniene przewagi, a w końcu rozstrzygnięcie na przewagi - tym razem na korzyść zawodników Roberto Santilliego.

Elementem odróżniającym ostatnie spotkanie od poprzednich, była świetna gra blokiem z obu stron. Mało która akcja kończyła się "wbiciem" piłki w parkiet, a zazwyczaj trzeba było przebijać się przez defensywne zasieki rywala. Kilkakrotnie zawodnicy przeskakiwali bandy reklamowe, próbując jeszcze podbić piłkę.

Jastrzębski Węgiel zapewnił sobie awans do finału w piątym secie. Wtedy to wyraźnie zarysowała się przewaga gości w doświadczeniu. Grający ostatkiem sił kędzierzynianie popełniali proste błędy, które bezlitośnie wykorzystywali najbardziej ograni - Paweł Abramow i Ben Hardy. W najtrudniejszych momentach drużynę potrafił pociągnąć, krytykowany za ostatnie występy, Igor Yudin. To właśnie indywidualności dały jastrzębianom awans, ale, prawdę mówiąc, gdyby to ZAKSA wygrała rywalizację, nikt by chyba nie miał wielkich pretensji. Potwierdziło się tylko, że na tak wysokim poziomie diabeł tkwi w szczegółach...
autor: Michał Trela

Przeczytaj również