ZAKSA - Jastrzębski 1-3. Pierwszy krok gości w drodze do finału

19.04.2010
- Nie mamy żadnego kompleksu Jastrzębia! - zapewniał trener ZAKSY. Mimo to, jastrzębianie po raz kolejny zwyciężyli jego drużynę i w rywalizacji półfinałowej prowadzą 1-0.
Z powodu żałoby narodowej, spotkanie dwukrotnie przekładano, dlatego forma obu zespołów była wielką niewiadomą. Leszek Dejewski, drugi trener gości, przyznawał to tuż przed spotkaniem. - Forma jest zagadką. Na treningu wszystko wyglądało dobrze, ale mecz to zupełnie inna historia. Tę niespodziewaną przerwę wykorzystaliśmy na podleczenie drobnych urazów. Żadnych sparingów nie rozgrywaliśmy, bo mamy na tyle szeroką kadrę, że odbywaliśmy tylko wewnętrzne gierki. - kończy.  Również opiekun gospodarzy, nie do końca wiedział czego spodziewać się po swoim zespole. - W jakiej jesteśmy dyspozycji dowiemy się... dzisiaj. Mieliśmy ciężkie treningi, ale momentami nie wiadomo było, co robić z chłopakami - mówił Krzysztof Stelmach.

Dzisiejsze spotkanie można podzielić na dwie części. Pierwszą stanowią dwa, bardzo wyrównane sety, w których jednak po obu stronach bardzo szwankowała zagrywka (aż 24 zepsute serwy w dwóch pierwszych setach). W następnych dwóch natomiast goście momentami miażdżyli kędzierzynian. Od samego początku trzeciej partii Jastrzębie osiągnęło wyraźną przewagę, prowadziło nawet ośmioma punktami. Gospodarze wyglądali na kompletnie zrezygnowanych i zapowiadał się prawdziwy pogrom. Wystarczyły jednak dwie efektowne akcje w wykonaniu Dominika Witczaka i zawodnicy Krzysztofa Stelmacha złapali wiatr w żagle. Przewaga naszych siatkarzy stopniała w pewnym momencie do ledwie dwóch punktów, jednak końcówka znów należała do Jastrzębskiego Węgla.

Czwarty set to już pogrom od początku do końca. Przyjezdni, szybko uzyskawszy bezpieczną przewagę, zaczęli grać na dużo większym luzie, z polotem. Szczególnie mogły się podobać szybkie akcje Grzegorza Łomacza i Patryka Czarnowskiego. ZAKSA wyglądała na pogodzoną z porażką, co odzwierciedla wynik 14-25 na korzyść jastrzębian. Na tym poziomie rywalizacji, mało kto by się tego spodziewał. Spotkanie zakończyło się asem serwisowym Pawła Abramowa.

Trzy mecze i trzy zwycięstwa - taki bilans ma zespół Jastrzębskiego Węgla w spotkaniach z ZAKSĄ  rozgrywanych w tym sezonie. Jeśli jutro uda się wygrać po raz kolejny, finał będzie już o krok od zawodników Roberto Santilliego.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również