Zagłębie - Podbeskidzie 0-0. Mateusz Bąk wciąż niepokonany

19.08.2011
Kto dziś pamięta, że Podbeskidzie straciło sześć bramek w Bełchatowie? Beniaminek w dwóch ostatnich meczach nie stracił ani jednego gola. Dzisiaj sposobu na Mateusza Bąka nie znalazło Zagłębie Lubin.
Wydarzenie
90+2 minuta. Cały trud Podbeskidzia mógł zostać zmarnowany w doliczonym czasie gry. Szymon Pawłowski na pełnej szybkości wbiegł w pole karne, poradził sobie z dwoma obrońcami i wyłożył piłkę Januszowi Gancarczykowi. Szczęście Podbeskidzia polegało na tym, że strzał lewonożnego zawodnika trafił w jednego z bielszczan i skończyło się na rzucie rożnym.

Bohater
Mateusz Bąk. Znów był mocnym punktem Podbeskidzia. Wskoczył między słupki po fatalnym początku sezonu w wykonaniu Richarda Zajaca i wygląda na to, że miejsca w bramce nie odda. Na razie nikt bramki Bąkowi jeszcze nie strzelił Dzisiaj zawodnik pozyskany z Lechii Gdańsk interweniował pewnie, z dużym wyczuciem, wnosząc spokój do gry Podbeskidzia.

Rozczarowanie
Darvydas Sernas. Litwin oddał sporo strzałów na bramkę Podbeskidzia, lecz gola nie strzelił. - Jeśli chcemy być w górze tabeli, to takie mecze powinniśmy wygrać - narzekał Sernas. Na razie zawodnik zakupiony przez Zagłębie z Widzewa Łódź nie strzelił bramki w nowych barwach.

Co ciekawego:

- Obie drużyny nie wygrały jeszcze w tym sezonie spotkania.

- Piłka znalazła się w siatce Podbeskidzia już w 3. minucie meczu po akcji Sernasa z Maciejem Małkowskim. Sędziowie dopatrzyli się pozycji spalonej w tej akcji.

- Po dwóch kwadransach gry zaczęli się niecierpliwić kibice Zagłębia. Zaczęli oni gwizdać na zawodników.

- Aż osiem żółtych kartek pokazał Marcin Borski. Pięć z nich zawodnik Podbeskidzia. Co ciekawe, w trzech poprzednich kolejkach napomniany w taki sposób został tylko jeden gracz bielszczan!

- Dodajmy, że arbiter spotkania przedłużył początkowo mecz o 4 minuty. Przynajmniej tak poinformował sędzia techniczny. Spotkanie trwało jednak łącznie 7 minut dłużej.

- Podbeskidzie miało w tym czasie możliwość, by zaatakować Zagłębie. Nie kwapiło się jednak do tego. Tylko Robert Demjan przejawiał chęć strzelenia bramki. W swoich zapędach był osamotniony.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również