Zabrakło "Góralom" jakości i spokoju i były błędy indywidualne

10.02.2017
Drugim sparingpartnerem bielskiego Podbeskidzia podczas zgrupowania w Turcji był bułgarski Pirin Błagojewgrad. "Górale" przegrali 1:2. – Nasz drugi przeciwnik był lepszym zespołem od pierwszego rywala z Rumunii – mówi trener Jan Kocian. 
Rafał Rusek/Press Focus

– Nikt nie lubi przegrywać. Dobry mecz rozegraliśmy z rumuńskim Sepsi OSK, natomiast w drugim sparingu zabrakło nam jakości i spokoju. Zarówno w pierwszej, jak i drugiej połowie graliśmy w eksperymentalnym zestawieniu, ale chcieliśmy dać szanse wszystkich zawodnikom, których mamy na obozie. Młodym graczom, czyli Gibasowi, Felschowi, Gutowskiemu, czy Szymańskiemu sparingi dają dużo, dużo więcej niż treningi. Ich obecność w składzie nie stanowi jednak przyczyny porażki – ocenia Jan Kocian. – Z gry Bułgarzy nie wypracowali sobie wielu okazji, nasz defensywa pracowała dobrze. Nie uniknęliśmy jednak błędów indywidualnych. Musze przyznać, że nasz drugi przeciwnik był lepszym zespołem od pierwszego rywala z Rumunii – dodaje.


Podbeskidzie pozytywnie zareagowało na straconego tuż po przerwie gola numer jeden. Ruszyło do ataku, kilkukrotnie pod bramką rywali było gorąco, jedną sytuację bielszczanie wykorzystali. – Zespół nie chciał pogodzić się z wynikiem 0:1. W trakcie kilku minut, po dobrych akcjach, wypracowaliśmy sobie kilka sytuacji bramkowych. Wyrównaliśmy, natomiast po stracie drugiego gola nie udało się nam ponownie doprowadzić do remisu – podsumował test-mecz z bułgarską drużyną słowacki szkoleniowiec.

Wyrównującą bramkę zdobył nowy nabytek „Górali”. Mariusz Malec przed wylotem do Turcji trafił pod Klimczok z Olimpii Grudziądz. – Cieszę się z tego gola, bo w Olimpii przez cały rok nie zdobyłem bramki i już zacząłem się nad tym zastanawiać. Tutaj w drugim sparingu już trafiłem, więc mam nadzieję, że to będzie dobrą prognozą na cały pobyt w Podbeskidziu – mówi 21-letni środkowy obrońca.

Obie bramki bielszczanie w konfrontacji z zespołem Pirin Błagojewgrad stracili po rzutach karnych. – Szkoda, bo w obu przypadkach, zarówno ja, jak i Sebastian [Madejski – red.] mieliśmy kontakt z piłką. W moim przypadku piłka przełamała rękę, w przypadku Sebastiana wpadła pod nogą – klaruje Rafał Leszczyński, który ze spokojem podchodzi do rezultatów test-meczów. – Moim zdaniem wyniki sparingów nie mają większego przełożenia na ligę. Każdy zespół jest na innym etapie okresu przygotowawczego – dodaje golkiper.

Kolejnym rywalem Podbeskidzia podczas pobytu w Turcji będzie węgierski I ligowiec – Balmazuvaros FC. Sparing zaplanowano na jutro. 


 

źródło: tspodbeskidzie.pl/własne
autor: KB

Przeczytaj również