Z nadzieją na przełamanie. „Górale” nie są faworytem i... dobrze

02.10.2014
Kiepska seria Podbeskidzia Bielsko-Biała dobiegnie wreszcie końca. Lepiej, aby stało się to w piątkowy wieczór, jeszcze przed reprezentacyjną przerwą w rozgrywkach ekstraklasy. Nadzieję niesie ze sobą nowy miesiąc i... rywalizacja ze Śląskiem Wrocław.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Kto spojrzałby tylko w tabelę ligową i na wyniki w ostatnich meczach, jasno wskazałby zwycięzcę jutrzejszej konfrontacji. Atuty zdają się być po stronie wrocławskiego Śląska. Forma podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego? Wysoka. Świadczą o tym z jednej strony wygrane mecze domowe z Koroną Kielce i Górnikiem Łęczna, z drugiej choćby coraz lepsza postawa na wyjazdach – w Białymstoku czy mimo porażki w stolicy. W grze wrocławskiej drużyny długimi fragmentami widać jakość, choć nie ulega wątpliwości, że to zespół mocniejszy w roli gospodarza. Ale trudno mówić o przypadku, skoro w formie jest Sebastian Mila, a ofensywną skuteczność gwarantuje Flavio Paixao. Konsekwentna postawa gwarantuje dziś Śląskowi miejsce na ekstraklasowym podium. To równie przejrzyste świadectwo potencjału wrocławskiej drużyny.

„Górale” mocno tempo zwolnili. Kolejno polegli w pojedynkach z Koroną, Górnikiem Zabrze i Jagiellonią Białystok. Wprawdzie nie były to mecze szczególnie kiepskie pod względem gry, ale jednak – i to najistotniejsze – z nieudanym finiszem. Mecz piątkowy to w tym kontekście spotkanie z gatunku tych, w których zagrać można nawet brzydko, ale wygrać – choćby fartownie. Piłkarze Podbeskidzia powinni natomiast wyciągnąć wnioski z meczu w Białymstoku. W defensywie bielszczanie wyglądali co najwyżej przeciętnie. Wytłumaczenie częściowe to brak Bartłomieja Koniecznego, ale przecież doświadczenie po stronie „Górali” było. Znaczących zmian w składzie na najbliższe spotkanie raczej nie będzie. Trudno przypuszczać, by trener Leszek Ojrzyński zdecydowały się na jakiś z ryzykownych wariantów w obronie. Obsada bramki? Błąd Richarda Zajaca znów może okazać się dla niego kosztowny. Robert Demjan od pierwszej minuty – po przełamaniu w poniedziałek – jak najbardziej to wskazane.

Pod Klimczokiem oczekiwania, że Podbeskidzie przełamie się i z względnym spokojem spędzi dwutygodniową, reprezentacyjną przerwę są spore. Dodajmy – niebezpodstawne. Skoro w Bielsku-Białej poległ w tym sezonie mistrz Polski, to dlaczego „Górale” nie mieliby znaleźć sposobu na drużynę Śląska Wrocław? Nie są gospodarze faworytami, z tą myślą gra im się ewidentnie lepiej. Oczywiście nie jest tak, że „ciśnienia” w piątkowy wieczór nie będzie, ale... każda seria ma swój koniec. A „Górale” muszą znaleźć w sobie wyjątkową motywację.


11. kolejka T-Mobile Ekstraklasy

3.10.2014 r. (piątek, godzina 18:00)

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Śląsk Wrocław

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również