Wzmocnienia ŁKS-u i Piasta "Górali" na kolana nie powaliły

18.02.2011
Zdaniem Roberta Kasperczyka, trenera Podbeskidzia, kluczem do awansu będzie obrona. - W ostatnich latach do ekstraklasy wchodził zawsze zespół, który tracił najmniej bramek - zauważa.
Jak Robert Kasperczyk ocenia zimowe wzmocnienia zespołu? - Marek Sokołowski wniesie do niego dużo doświadczenia i stabilizacji. Bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie Franek Metelke. To chłopak bardzo poukładany, potrafiący rozgrywać piłkę od tyłu, dobrze gra w powietrzu. Przez te wszystkie sparingi na palcach jednej ręki mogę policzyć jego złe podania. Ma rozegranych bardzo dużo meczy w Baniku, widać że poniżej poziomu ekstraklasowego nie schodził - wskazuje szkoleniowiec Podbeskidzia.

Na tym lista nowych twarzy może się jednak nie zamknąć. Możliwe, że do wicelidera I ligi jeszcze tej zimy dołączy Matej Nather. - Specjalnie się tym nie podniecamy, ale gdyby był Nather, to kadrę można zamykać - przyznaje trener. - Pomimo tego że nie ma Jacka Broniewicza, postawa Jurka Dancika i Bartka Koniecznego jest na tyle obiecująca, że nie boimy się problemów w defensywie. Eksperymentowaliśmy z Piotrkiem Komanem na środku obrony i zdało to egzamin. Chciałem wzniecić ogień rywalizacji w drugiej linii, ale także w pierwszej. Powrót Krzyśka Zaremby spowodował, że stopień rywalizacji w ataku został podniesiony. A przecież z bardzo dobrej strony w pierwszej linii pokazał się też Piotrek Malinowski. Dla mnie duże pole manewru.

A co Kasperczyk sądzi o zbrojeniach ligowych rywali? - Zespołem, który zrobił personalną rewolucję, jest Warta Poznań. W tym składzie może walczyć z każdym. Wzmocnień dokonały także GKS Katowice i Pogoń Szczecin, ale nam nie zagrażają. Patrzyłem w pierwszej kolejności na ruchy kadrowe w ŁKS-ie i Piaście. Są to przemyślane wzmocnienia, ale nie powaliły nas na kolana - nie kryje.

- Zakładając, że te drużyny, które są na trzech pierwszych miejscach, będą rozdawać karty między sobą, zapowiada się bardzo zacięta walka. Poza bezpośrednimi meczami, równie ważne będą spotkania z tymi mniejszymi. Takimi meczami robi się awans. Jeżeli będziemy tracić tak mało bramek jak do tej pory, o awans jestem spokojny. Patrząc na tabelę I ligi sprzed roku, dwóch, trzech, warto zauważyć, że do ekstraklasy wchodził zawsze zespół, który tracił najmniej bramek. Nie ten, który najwięcej strzelił - zauważa trener "Górali".
źródło: Podbeskidzie Bielsko-Biała

Przeczytaj również