Wyczyn Richarda Zajaca. Obronił aż połowę rzutów karnych!

12.11.2012
Rzut karny to jeszcze nie gol - często powtarzają komentatorzy. W przypadku Richarda Zajaca rzut karny to gol ledwie w połowie przypadków. W sobotę Słowak obronił piątą "jedenastkę" w Podbeskidziu.
- Jestem na siebie wk...y, bo kiedyś zdarzało mi się bronić rzuty karne, a w Podbeskidziu jakoś nigdy nie mogę obronić - wściekał się Mateusz Bąk, bramkarz bielszczan, po meczu z Lechią Gdańsk. Richard Zajac - przeciwnie. Znakomity refleks, gra na linii i szczęście Słowaka sprawiają, że obronił aż pięć z dziesięciu karnych, jakie musiał bronić w Podbeskidziu!

Zaczął jeszcze na boiskach I-ligowych, gdy w wyjazdowym meczu z Pogonią Szczecin zatrzymał strzał Olgierda Moskalewicza. W pamiętnym spotkaniu dającym awans przeciwko Sandecji Nowy Sącz, na początku obronił rzut karny wykonywany przez Marcina Chmiesta. Wtedy odpowiedni róg miał mu podpowiedzieć Dariusz Łatka.

Kolejne "jedenastki" obronione przez Ryśka miały miejsce już w ekstraklasie. Słowak szczególnie upodobał sobie bronienie karnych przeciwko drużynom z Warszawy. Wiosną obronił uderzenie Danijela Ljuboi z Legii Warszawa i nie dał się pokonać po strzale Radka Mynarza z Polonii, który uderzył obok słupka. Teraz natomiast zatrzymał strzał Pawła Wszołka z "Czarnych Koszul". Pokonywali go natomiast Dawid Jarka z Ruchu Radzionków, Michał Ciarkowski z Floty Świnoujście, Marcin Robak z Widzewa Łódź, Tomasz Frankowski z Jagiellonii Białystok i Saidi Ntibazonkiza z Cracovii.

- Częściowo mogę być zadowolony. Obroniłem rzut karny, było kilka niezłych interwencji, ale tak naprawdę - co z tego. Przed karnym Darek Pietrasiak powiedział mi, w który róg może strzelać Wszołek, lecz uważam, że sam i tak rzuciłbym się w to miejsce - powiedział Zajac po ostatnim starciu z Polonią Warszawa.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również