Wszystkie oczy na Demjana. "Nie widzę drugiego takiego w lidze"

14.04.2013
- Gdybym był trenerem klubu z ekstraklasy, też chciałbym go pozyskać - mówi Marek Motyka. - Niczym nie ustępuje napastnikom reprezentacji Słowacji - dodaje Robert Kasperczyk. Wszystko o Robercie Demjanie.
Słowacki napastnik niepostrzeżenie stał się jedną z gwiazd ligi i zawodnikiem, który może być łakomym kąskiem w czasie letniego okienka transferowego. Chęci pozyskania 31-letniego Demjana z Podbeskidzia Bielsko-Biała nie ukrywa Górnik Zabrze. Trener Adam Nawałka będzie go mógł dziś oglądać na tle swojej drużyny. Jakoś najlepszego strzelca rundy wiosennej w ekstraklasie trzeba przecież powstrzymać.

- Bardzo wysoko cenię tego chłopaka i z tych obcokrajowców, którzy są dostępni na polskim rynku, jest to jeden z najsolidniejszych zawodników - twierdzi Marek Motyka. - Nie ma co się dziwić, że Górnik się nim interesuje. U nas nie ma tak ciekawych napastników, a transfery obcokrajowców nie zawsze są trafione. On już się w Polsce zaaklimatyzował, gra w Podbeskidziu nie pierwszy sezon. Byłoby to duże wzmocnienie dla Górnika - dodaje.

Dobrą formę swojego byłego zawodnika dostrzega także Robert Kasperczyk, były trener "Górali", za którego czasów, Demjan trafił do Bielska-Białej. - Wydaje mi się, że Robert jest w bardzo dobrej dyspozycji. To zawodnik, który bierze na siebie grę, dużo pracuje w defensywie. Myślę, że świadomość, że kończy mu się kontrakt też robi swoje, bo jego przyszłość jest niewiadomą. Ja już miałem dwa sygnały od trenerów ekstraklasowych, z prośbą o opinię o nim. Głowa to jest największy skarb Demjana. Myślę, że to nie jest jeszcze jego ostatnie słowo w ekstraklasie - przewiduje.

Choć dotychczas Demjan nie strzelał zbyt wielu goli, dziś bije się o koronę króla strzelców. Czy ma na nią szansę? - Życzę mu tego ze względu na to, co teraz wyprawia, jak się zaaklimatyzował w Polsce. Biorąc pod uwagę jego przeszłość, kręte drogi, kontuzje, zsyłanie do rezerw, to wydaje mi się, że jest to coś, na co wszyscy czekali. Przypomina dyspozycją czasy, kiedy robiliśmy awans. Wtedy graliśmy dwójką napastników, więc to się wszystko rozkładało na niego i Adama Cieślińskiego, ale sięgam pamięcią po wysuniętych napastnikach w polskiej lidze i ja nie widzę drugiego takiego gościa - przyznaje szczerze były trener bielszczan.

Co jest tak wyjątkowego w słowackim snajperze? - Potrafi podać i strzelić. Boją się go obrońcy, więc jest przez nich podwajany. Znakomicie gra tyłem do bramki, z przeciwnikiem na plecach, co nie robi mu żadnej różnicy.  Ciężko go obalić, a co jest najlepsze dla każdego trenera, nie pamiętam, odkąd jest w Podbeskidziu, żeby miał dłużej leczoną kontuzję. To skarb - zachwyca się Kasperczyk.

Czy jego zdaniem Zabrze byłoby dobrym kierunkiem dla Demjana? - Najlepszym kierunkiem dla Roberta byłoby, żeby Podbeskidzie zostało w ekstraklasie i by Robert nie odchodził z zespołu. Dzieci mu podrastają i myślę, że on by chętnie poszedł śladem Ryśka Zajaca. Zaaklimatyzowałby się tutaj i można byłoby mieć z niego pociechę, nie tylko jako zawodnika. Mógłby wpisać się w krajobraz Podbeskidzia. To jest niesamowita osobowość. Współpraca z nim - mogłem powiedzieć, że to była przyjemność, a teraz - widząc, co on wyprawia - to wręcz zaszczyt - nie ukrywa.

Okoliczności jego transferu do Bielska-Białej były jednak zaskakujące. Spośród wszystkich przemyślanych i starannie zaplanowanych zakupów latem 2010 roku, ten akurat trafił się... przypadkiem. - Dostaliśmy CV na skrzynkę mailową. Zadzwonił do mnie prezes Janusz Okrzesik i powiedział o tym. W tej ofercie było trzech albo czterech zawodników ze Słowacji, on był - brzydko mówiąc - doklejony do nich. "Obejrzyjcie sobie, wybierzcie" - dzwonili do mnie i mówili menedżerowie. Robert grał sparing z Dolnym Kubinem na tej połowie, gdzie była ławka. Patrzyłem tylko na niego, zobaczyłem jego parametry i możliwości. Widać było, że był troszeczkę zaniedbany, brakowało mu treningu, ale umiejętności indywidualne dały nam do myślenia - wspomina.



Bielszczanie zaczęli działać. - Od razu nam wpadł w oko. To był jedyny zawodnik, którego zobaczyłem i już wiedziałem, że trzeba załatwiać kontrakt dla niego. Prezes też wyraził aprobatę, bo tak go ocenił z trybun, spodobał się. Szybko doszliśmy do porozumienia. Pozyskanie Roberta teraz i wtedy to były zupełnie inne światy. Teraz trzeba będzie się bić i finansowo przekonać menedżera. Wtedy Robert chciał zaistnieć w polskiej ekstraklasie, miał już dość, psychicznie był zmęczony sytuacją w Żiżkowie, więc przekonanie go nie było większym problemem.

Demjan szybko okazał się strzałem w dziesiątkę, co było o tyle niezrozumiałe, że był niemłodym już zawodnikiem z... rezerw czeskiego II-ligowca. - Dla mnie to jest niezrozumiałe. Zadawałem sobie pytanie, czy my jesteśmy tacy słabi, że zawodnik rezerw z Viktorii Żiżkow gra tu na takim poziomie? Żiżkow był wtedy w I lidze, tam grał w rezerwach, a u nas od razu został podstawowym zawodnikiem. Czy ta czeska I liga jest tak mocna, że my posiłkujemy się graczem z ich rezerw? - myślałem. Jak tworzyli duet z Adamem to byli zdecydowanie najlepsi w I lidze. Dla Roberta zresztą nie było nigdy różnicy czy gra w ataku sam czy z partnerem. Miał u mnie straszliwy kredyt zaufania, nawet w momentach, gdy obiektywnie powinien zejść z boiska, ja go zostawiałem,  a on jeszcze się zastawił, jeszcze wygrał jakąś główkę. Bezcenny.

Zastanawia jedynie, dlaczego Demjana nie wymienia się w kontekście powołania do reprezentacji Słowacji. Skoro nawet mocniejsza reprezentacja Czech interesuje się słabszym od Demjana Tomaszem Doczekalem z Piasta Gliwice? - Uważam, że powinien dostać szansę w reprezentacji. Wiek może być pewną barierą, ale znam rynek słowacki i wiem, że niczym nie ustępuje zawodnikom, którzy tam grają w pierwszej linii - kończy Robert Kasperczyk.

Górnik Zabrze - Podbeskidzie Bielsko-Biała
niedziela, 14:30
Sędzia Marcin Borski (Warszawa).
autor: Michał Trela

Przeczytaj również