"Wolałbym strzelić "swojaka" w spotkaniu, które byśmy wygrali"

12.11.2009
- Ciężko ćwiczymy na treningach i liczymy, że w następnych kolejkach zdołamy sobie powetować ostatnie niepowodzenie - zapowiada Mirosław Miozga, gracz Gwiazdy, po porażce z Novą Katowice.
Gwiazda przestała być w tym sezonie "ubogim krewnym" pozostałych śląskich ekip. I choć liczba zdobytych "oczek" na ich koncie w dalszym ciągu nie powala na kolana, to w grze piłkarzy szkoleniowca Rafała Jarzmika widać spory progres, w porównaniu do tego, co obserwowaliśmy przed rokiem. Nie inaczej było w ostatniej kolejce, kiedy po sporych kontrowersjach w końcówce, rudzianie minimalnie ulegli faworyzowanej Novej Katowice. - Szkoda, bo rywal wcale nie grał wielkiego meczu - podkreśla Mirosław Miozga, gracz z Halemby.

Miozga, który uchodzi za typowego "walczaka" na parkiecie, popisał się również kapitalnym golem. Z okolic 15 metra huknął nie do obrony w samo okienko bramki katowiczan. - Wolałbym jednak strzelić "swojaka" w spotkaniu, w którym moja drużyna by wygrała. Ładne trafienie punktów nam nie daje - uśmiecha się 34-latek. - Nie zdołaliśmy zremisować między innymi przez błędną decyzję sędziego na trzy sekundy przed końcem spotkania - dodaje gracz Gwiazdy, który z trudem powstrzymywał nerwy na wodzy po ostatniej syrenie sobotniego starcia.

- Ciężko ćwiczymy na treningach i liczymy, że w następnych kolejkach zdołamy sobie powetować ostatnie niepowodzenie. Czekamy już na mecz z Pogonią w Szczecinie, a później oczekujemy na kolejne derby. Do Rudy Śląskiej przyjedzie przecież chorzowski Clearex - przypomina Miozga.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również