Wojciech Grzyb: Podbeskidzie nie wyglądało na zespół, który gra o życie
28.10.2012
Gracze prowadzeni przez Andrzeja Wyrobę nie przełamali fatalnej passy, a piątkowy mecz zaczęli dość słabo i szybko stracili gola. - Narzekaliśmy w czasie komentarza w telewizji, że pierwsze 60 minut "Górale" przespali, że nie wyglądali na zespół, który gra o życie. Nie było widać tej determinacji. Od wejścia Cohena coś się zmieniło, strzelili bramkę, dostali skrzydeł. Gdy wyrównali, byli bliżsi zdobycia gola na 2-1, a zamiast tego go stracili przez błąd Bąka - mówi Wojciech Grzyb, który w stacji Canal+ komentował pierwsze spotkanie 9. kolejki ekstraklasy.
Mimo słabej obrony i błędu Mateusza Bąka, gospodarze dwa razy doprowadzali do remisu. Punkt stracili w doliczonym czasie gry, gdy karnego "zrobił" Dariusz Pietrasiak. - "Jedenastka" ewidentna. Błąd Darka Pietrasiaka, który pojechał na dupie, źle to obliczył. Remis na pewno Podbeskidzia by nie uratował, ale jeden punkt to nie jest porażka. A tak przegrali kolejny mecz i są na samym dole. Zagłębie Lubin też ma dwa punkty i może przegrać we Wrocławiu. Dla "Górali" to jednak marne pocieszenie, bo lubinianie zdobyli pięć punktów, tylko mieli ujemne na początku sezonu. Tak więc zdecydowaną "czerwoną latarnią" jest Podbeskidzie - podkreśla były zawodnik.
Z taką grą w defensywie, jaką zaprezentowali w piątek bielszczanie, nie ma co marzyć o zwycięstwach w ekstraklasie. - Kiedy byli w posiadaniu piłki, to bardzo łatwo ją tracili. Brylował w tym, niestety, Krzysiek Król, który bez ataku podawał piłkę przeciwnikowi. Od tego zaczynały się szybkie kontry Lechii. Nie skończyły się bramkami, ale takich błędów trzeba unikać - przestrzega "Grzybek".
Zdaniem telewizyjnego eksperta spotkania z Lechią do udanych nie może zaliczyć przede wszystkim Robert Demjan. - Zawsze był jedną z jaśniejszych postaci. W piątek był trochę w cieniu - nie kryje Grzyb. A Ireneusz Jeleń? - Z każdym meczem powinno być lepiej. Sama obecność Irka w szatni to jest wielka sprawa. To na pewno ogromny autorytet i doda pewności wielu zawodnikom. Trudno go jednoznacznie ocenić - ani nie było dobrze, ani specjalnie źle - kończy.
Mimo słabej obrony i błędu Mateusza Bąka, gospodarze dwa razy doprowadzali do remisu. Punkt stracili w doliczonym czasie gry, gdy karnego "zrobił" Dariusz Pietrasiak. - "Jedenastka" ewidentna. Błąd Darka Pietrasiaka, który pojechał na dupie, źle to obliczył. Remis na pewno Podbeskidzia by nie uratował, ale jeden punkt to nie jest porażka. A tak przegrali kolejny mecz i są na samym dole. Zagłębie Lubin też ma dwa punkty i może przegrać we Wrocławiu. Dla "Górali" to jednak marne pocieszenie, bo lubinianie zdobyli pięć punktów, tylko mieli ujemne na początku sezonu. Tak więc zdecydowaną "czerwoną latarnią" jest Podbeskidzie - podkreśla były zawodnik.
Z taką grą w defensywie, jaką zaprezentowali w piątek bielszczanie, nie ma co marzyć o zwycięstwach w ekstraklasie. - Kiedy byli w posiadaniu piłki, to bardzo łatwo ją tracili. Brylował w tym, niestety, Krzysiek Król, który bez ataku podawał piłkę przeciwnikowi. Od tego zaczynały się szybkie kontry Lechii. Nie skończyły się bramkami, ale takich błędów trzeba unikać - przestrzega "Grzybek".
Zdaniem telewizyjnego eksperta spotkania z Lechią do udanych nie może zaliczyć przede wszystkim Robert Demjan. - Zawsze był jedną z jaśniejszych postaci. W piątek był trochę w cieniu - nie kryje Grzyb. A Ireneusz Jeleń? - Z każdym meczem powinno być lepiej. Sama obecność Irka w szatni to jest wielka sprawa. To na pewno ogromny autorytet i doda pewności wielu zawodnikom. Trudno go jednoznacznie ocenić - ani nie było dobrze, ani specjalnie źle - kończy.
Polecane
Ekstraklasa