Wisła - Podbeskidzie 0-1. Historia lubi się powtarzać!

12.04.2014
„Górale” pod Wawelem przegrywać nie zamierzają! Wisłę pokonywali na jej terenie już dwukrotnie w ostatnich sezonach, dziś sztuki tej dokonali po raz trzeci, nie tylko wygraną zapisując się w ekstraklasowych annałach...
Łukasz Laskowski/Pressfocus

Wydarzenie
Trudno wskazać tutaj inną sytuację, jak ta z 12. sekundy gry. Goście zupełnie zaskoczyli rywali, którzy nie spodziewali się, że na strzał z dystansu – tuż po rozpoczęciu gry od środka – zdecyduje się Damian Chmiel. Pomocnik Podbeskidzia właśnie to uczynił i... zmusił do kapitulacji Michała Miśkiewicza. Świetne uderzenie najpierw odbiło się od poprzeczki, następnie pleców golkipera Wisły, po czym piłka nieuchronnie wpadła do siatki. Lepszego otwarcia meczu „Górale” wymarzyć sobie nie mogli. Co więcej, znów zapisali się w annałach rozgrywek strzelając najszybszą bramkę w historii ekstraklasy!


Bohater
Damian Chmiel. Pomocnik Podbeskidzia tej wiosny udanej nie ma. Długo zmagał się z urazem, później dochodził do siebie, ale formy „złapać” nie mógł. To na niego, a nie grającego regularnie na skrzydle Piotra Malinowskiego, postawił przy Reymonta szkoleniowiec Podbeskidzia. Swoją szansę Chmiel wykorzystał. Miano bohatera to nie tylko kwestia zdobytego gola, ale i zaangażowania, waleczności i przebojowości. Z udziałem swojego skrzydłowego „Górale” tworzyli największe zagrożenie pod bramką krakowskiego zespołu. Zmęczonego Chmiela, który znów w barwach Podbeskidzia dał się z siebie wszystko, zmienił w 73. minucie „Malina”.


Rozczarowanie
Łukasz Garguła. Kto, jak kto, ale eks-reprezentant Polski z rzutu karnego w światło bramki trafić powinien... W 68. minucie „Biała Gwiazda” miała doskonałą okazję na wyrównanie, bo sędzia Jarosław Przybył wskazał na „wapno” po przewinieniu na Łukaszu Burlidze. Garguła uderzył mocno, jednak obok słupka bramki Podbeskidzia. Pomocnika nie oszczędził trener Franciszek Smuda, zmieniając go w 85. minucie i narażając na potworne, zasłużone gwizdy krakowskich fanów.


Co ciekawego
- Przedmeczowa statystyka wskazywała na... „Górali”. W Krakowie bielski zespół nigdy wcześniej nie przegrał, w trzech spotkaniach nie stracił nawet gola, wygrywając dwukrotnie po 1-0.

- Wisła przystępowała do meczu po serii sześciu kolejnych meczów bez zwycięstwa. Passę niekorzystną podtrzymała...

- Do składu wyjściowego Podbeskidzia powrócił obrońca Bartłomiej Konieczny, który po raz ostatni w ekstraklasie wystąpił w 22. kolejce przeciwko Widzewowi. Doznał wówczas kontuzji, z którą zmagał się przez kilka tygodni.

- Na ławce „Białej Gwiazdy”, wobec kadrowych braków, zasiadło kilku młodych piłkarzy, m.in. 18-latek Jakub Bartosz i dwaj 19-letni zawodnicy – Piotr Żemło oraz Przemysław Lech.

- 250. ligowe spotkanie w barwach Wisły rozegrał dziś Arkadiusz Głowacki. Swoją obecność na murawie zaznaczył po kwadransie, gdy atomowym strzałem z daleka sprawił sporo trudności Richardowi Zajacowi. Jubileusz popsuł tak wynik, jak i kontuzja zawodnika.

- Pechowcami sobotniego meczu okazali się aż czterej gracze – Piotr Brożek, Jan Blażek oraz Dariusz Pietrasiak i Arkadiusz Głowacki. Dwaj pierwsi jeszcze przed upływem dwóch kwadransów, musieli opuścić boisko z powodu kontuzji. Podobny los spotkał wspomnianych stoperów.

- W samej pierwszej połowie „Górale” oddali aż osiem strzałów, co biorąc pod uwagę wiele poprzednich spotkań jest wynikiem godnym odnotowania.

- Mecz nie wzbudził pod Wawelem wielkiego zainteresowania. Warto natomiast odnotować przybycie na stadion ponad 100-osobowej grupy kibiców gości z Bielska-Białej. Oficjalna frekwencja to 5772 widzów.

- Wobec rozstrzygnięć na innych boiskach w dalszej części sezonu nie będzie już derbów Krakowa. Wisła zagra w grupie mistrzowskiej, Cracovia – spadkowej.

- Strzelający w ostatnich meczach bramki dla Podbeskidzia Marek Sokołowski również mógł wpisać się na listę strzelców w Krakowie i to nie raz. W 35. minucie dobijał obroniony strzał Krzysztofa Chrapka, ale trafił w... swojego kolegę z drużyny, zaś w 87. minucie przegrał pojedynek z Michałem Miśkiewiczem, podobnie jak w 90. minucie.

- W samej końcówce z boiska wyleciał Dariusz Dudka – obrońca Wisły sfaulował Malinowskiego, za moment wdał się w dyskusję z arbitrem i przedwcześnie zakończył zawody.

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również