Wisła Krakbet - Rekord 2-2. Zacięty hit na inaugurację
22.09.2014
Początek sezonu dla dwóch faworytów rozgrywek nie był wcale spokojny. Żwawe tempo meczu w Krakowie zwiastowało od pierwszych minut duże emocje. W 4. minucie doczekaliśmy się również otwarcia wyniku. Bartłomiej Nawrat wybił piłkę wprost pod nogi Piotra Morawskiego, który mimo dalekiej odległości od bramki zdołał do niej trafić. W tej samej minucie po składnej akcji Wisła mogła prowadzenie podwyższyć. Golkiper Rekordu wygrał pojedynek z Adrianem Paterem. To gospodarze częściej w tym fragmencie gry atakowali, częściej też byli w posiadaniu piłki. Odpowiedź gości była natomiast godna mistrzów Polski. Rafał Franz przedarł się pod bramkę „Białej Gwiazdy” dograł do Pawła Machury, a ten ze stoickim spokojem efektownie strzelił tuż przy słupku. Niebawem formę bielskiego golkipera sprawdził dwukrotnie Ukrainiec Oleksandr Bondar – raz technicznie, raz siłowo, lecz z udanymi paradami Nawrata. Bramkarze do końca tej odsłony nie dali się już pokonać, choć z obu stron okazje ku temu były. Najlepsze dla bielszczan mieli Douglas oraz Franz.
Wstęp drugiej połowy to aktywność Romana Vakhuli w ofensywie i pewne interwencje byłego golkipera Wisły. Ponownie jednak krakowianie znaleźli się w lepszej sytuacji w minucie 23. Miejscowi wykonywali rzut wolny i uczynili to tyleż skutecznie, co... szczęśliwie. Strzał bezpośredni zablokował Paweł Budniak, ale piłka trafiła do Marcina Czecha, który do pustej bramki pomylić się nie mógł. Gdyby w 24. minucie w idealnej pozycji do siatki wcelował Bondar obrońcy tytuły znaleźliby się w trudnym położeniu. A tak, to „biało-zielonym” dopisał futsalowy fart. Z rykoszetu mylącego defensywę Wisły skorzystał przytomnie Andrzej Szłapa. W miarę upływu czasu w hicie premierowej kolejki Futsal Ekstraklasy zaostrzała się gra i na 10 minut przed końcem obie ekipy miały na koncie po pięć przewinień. Pod obiema bramkami działo się sporo. W słupek uderzył Pater, a strzał Douglasa Ferreiry w sobie tylko wiadomy sposób odbił Nawrat. Riposta bielszczan to próba Kamila Kmiecika, która omal nie przyniosła gola na wagę pełnej puli.
Końcowe minuty to uważna gra obu zespołów w defensywie. Z rzadka dochodziło do podbramkowych sytuacji, jedni i drudzy stuprocentowego ryzyka nie podjęli, dzieląc się punktami na inaugurację sezonu.
Wstęp drugiej połowy to aktywność Romana Vakhuli w ofensywie i pewne interwencje byłego golkipera Wisły. Ponownie jednak krakowianie znaleźli się w lepszej sytuacji w minucie 23. Miejscowi wykonywali rzut wolny i uczynili to tyleż skutecznie, co... szczęśliwie. Strzał bezpośredni zablokował Paweł Budniak, ale piłka trafiła do Marcina Czecha, który do pustej bramki pomylić się nie mógł. Gdyby w 24. minucie w idealnej pozycji do siatki wcelował Bondar obrońcy tytuły znaleźliby się w trudnym położeniu. A tak, to „biało-zielonym” dopisał futsalowy fart. Z rykoszetu mylącego defensywę Wisły skorzystał przytomnie Andrzej Szłapa. W miarę upływu czasu w hicie premierowej kolejki Futsal Ekstraklasy zaostrzała się gra i na 10 minut przed końcem obie ekipy miały na koncie po pięć przewinień. Pod obiema bramkami działo się sporo. W słupek uderzył Pater, a strzał Douglasa Ferreiry w sobie tylko wiadomy sposób odbił Nawrat. Riposta bielszczan to próba Kamila Kmiecika, która omal nie przyniosła gola na wagę pełnej puli.
Końcowe minuty to uważna gra obu zespołów w defensywie. Z rzadka dochodziło do podbramkowych sytuacji, jedni i drudzy stuprocentowego ryzyka nie podjęli, dzieląc się punktami na inaugurację sezonu.
Polecane
Futsal Ekstraklasa