- Liczę na bardzo dobre widowisko i oczywiście mam nadzieję, że wygra Śląsk - mówi przed spotkaniem Marcin Wielgus, wychowanek wrocławskiego Śląska i były napastnik Podbeskidzia.
Wielgus: Podbeskidzie wspominam bardzo dobrze, ale serce bije za Śląsk
31.10.2013
Marcin Wielgus występował w barwach Podbeskidzia tylko jedną rundę, w sezonie 2006/2007. Napastnik sprowadzony z zespołu Gawin Królewska Wola miał pomóc w grze ofensywnej drużynie Krzysztofa Tochela, jednak przygoda z "Góralami" nie ułożyła się po myśli samego zawodnika. Wielgus w barwach Podbeskidzia nie zdobył żadnej bramki, jednak sam pobyt w Bielsku-Białej wspomina bardzo miło.
- Czas spędzony w Podbeskidziu wspominam bardzo dobrze, chociaż był to krótki okres. Bardzo szkoda, że tak krótki, bo bardzo mi się tam podobało. Życie tak się potoczyło, że musiałem wrócić i z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że nie pokazałem w Bielsku tego na co liczyli kibice. Może potrzebowałem więcej czasu na aklimatyzację i wtedy tak przygoda z Podbeskidzie wyglądałaby znacznie lepiej. Na pewno nie żałuję tej decyzji o przyjściu do Bielska-Białej. W jakimś stopniu się tam rozwinąłem i wszystkich kibiców, zawodników, czy prezesów wspominam z jak najlepszej strony - mówi Wielgus, o swojej grze w barwach "Górali".
Wychowanek wrocławskiego Śląska ma dopiero 33 lata i taki wiek, dla piłkarza, wcale nie musi oznaczać piłkarskiej emerytury. Wielgus postanowił jednak zająć się czymś zupełnie innym, chociaż kontakt z piłką ciągle ma.
- Od trzech, czterech lat podjąłem decyzję, żeby spróbować czegoś innego. Jestem kierownikiem regionalnym w firmie Bosch i na razie tutaj się rozwijam. Chciałbym dalej piąć się w górę, ale pasja do piłki nie minęła. Gram w czwartoligowym Sokole Wielka Lipa, to taka malutka wieś niedaleko Wrocławia. Mamy niesamowitego prezesa, który ma olbrzymią pasję i stara się wszystko zorganizować samemu. Chce udowodnić pewnym ludziom, że jest w stanie z małym klubem, coś zdziałać - opowiada Wielgus.
- Teraz mój kontakt z piłką jest znacznie mniejszy, bo jest dużo innych obowiązków. W międzyczasie trenowałem dzieciaczki we wrocławskiej akademii, ale musiałem wybrać, trenowanie, albo granie. Stwierdziłem, że wolę się jeszcze trochę poruszać. Mam zamiar grać powiedzmy do 35 roku życia. Później też będę chciał mieć kontakt z piłką, bo to jest moja wielka pasja. Może pójdę w kierunku szkolenia młodzieży. Życie pisze różne scenariusze. Parę lat temu byłem w piłce wysoko, teraz jestem nisko i tak po prostu jest - mówi zawodnik czwartoligowego Sokoła Wielka Lipa.
Piłkarza nie ukrywa, że w czwartkowym meczu będzie kibicował wrocławianom. Wielgus jest wychowankiem Śląska i chociaż kiedyś występował w barwach Podbeskidzia, to sentymentów nie będzie.
- Moje serce zawsze bije za Śląsk. Pierwszy klub jest najważniejszy, bo w Śląsku przez ten wszystkie lata się wychowywałem i doskonaliłem swoje umiejętności piłkarskie. Podbeskidzie było dla mnie ważne, kiedy grałem w Bielsku-Białej. Teraz sentymentów nie będzie. Moje serce jest przy klubie wrocławskim i tak już pozostanie do końca - zaznacza 33-letni zawodnik.
Piłkarze Śląska dobrze weszli w nowy sezon. Drużyna Stanislava Levy'ego w imponujący sposób pokonała Club Brugge, w eliminacjach Ligi Europy i wszystkim we Wrocławiu wydawało się, że Śląsk może mocno namieszać. Na ziemię wrocławian sprowadziła jednak Sevilla, a ostatnie wyniki WKS-u w lidze, są znacznie poniżej oczekiwań.
- Gra Śląska nie wygląda tak źle, jak wyniki. Mecze wrocławian obfitują w dużo sytuacji podbramkowych, jednak Śląsk nie potrafi tego wykorzystać. Wygląda na to, że mamy problemy z koncentracją i tracimy głupie bramki. W meczu z Zawiszą było widać brak naszego lidera, Sebastiana Mili i na murawie nie było piłkarza, który dyrygował drużyną. Ja wierzę w tę drużynę i nie ważne czy grają źle, czy dobrze. Z kim mają wygrać jak nie z Podbeskidziem, bo to przecież czerwona latarnia ligi. Chociaż trzeba powiedzieć, że jak "Górale" wygrają we Wrocławiu to sytuacja w tabeli zrobi się bardzo ciekawa. W piłce wszystko się może wydarzyć, a bielszczanie pod wodzą nowego trenera, z pewnością będą walczyć o komplet punktów. Liczę na bardzo dobre widowisko i oczywiście mam nadzieję, że wygra Śląsk - kończy Marcin Wielgus.
<strong>Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko-Biała</strong>
czwartek, 18:00
sędzia Daniel Stefański (Bydgoszcz)
- Czas spędzony w Podbeskidziu wspominam bardzo dobrze, chociaż był to krótki okres. Bardzo szkoda, że tak krótki, bo bardzo mi się tam podobało. Życie tak się potoczyło, że musiałem wrócić i z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że nie pokazałem w Bielsku tego na co liczyli kibice. Może potrzebowałem więcej czasu na aklimatyzację i wtedy tak przygoda z Podbeskidzie wyglądałaby znacznie lepiej. Na pewno nie żałuję tej decyzji o przyjściu do Bielska-Białej. W jakimś stopniu się tam rozwinąłem i wszystkich kibiców, zawodników, czy prezesów wspominam z jak najlepszej strony - mówi Wielgus, o swojej grze w barwach "Górali".
Wychowanek wrocławskiego Śląska ma dopiero 33 lata i taki wiek, dla piłkarza, wcale nie musi oznaczać piłkarskiej emerytury. Wielgus postanowił jednak zająć się czymś zupełnie innym, chociaż kontakt z piłką ciągle ma.
- Od trzech, czterech lat podjąłem decyzję, żeby spróbować czegoś innego. Jestem kierownikiem regionalnym w firmie Bosch i na razie tutaj się rozwijam. Chciałbym dalej piąć się w górę, ale pasja do piłki nie minęła. Gram w czwartoligowym Sokole Wielka Lipa, to taka malutka wieś niedaleko Wrocławia. Mamy niesamowitego prezesa, który ma olbrzymią pasję i stara się wszystko zorganizować samemu. Chce udowodnić pewnym ludziom, że jest w stanie z małym klubem, coś zdziałać - opowiada Wielgus.
- Teraz mój kontakt z piłką jest znacznie mniejszy, bo jest dużo innych obowiązków. W międzyczasie trenowałem dzieciaczki we wrocławskiej akademii, ale musiałem wybrać, trenowanie, albo granie. Stwierdziłem, że wolę się jeszcze trochę poruszać. Mam zamiar grać powiedzmy do 35 roku życia. Później też będę chciał mieć kontakt z piłką, bo to jest moja wielka pasja. Może pójdę w kierunku szkolenia młodzieży. Życie pisze różne scenariusze. Parę lat temu byłem w piłce wysoko, teraz jestem nisko i tak po prostu jest - mówi zawodnik czwartoligowego Sokoła Wielka Lipa.
Piłkarza nie ukrywa, że w czwartkowym meczu będzie kibicował wrocławianom. Wielgus jest wychowankiem Śląska i chociaż kiedyś występował w barwach Podbeskidzia, to sentymentów nie będzie.
- Moje serce zawsze bije za Śląsk. Pierwszy klub jest najważniejszy, bo w Śląsku przez ten wszystkie lata się wychowywałem i doskonaliłem swoje umiejętności piłkarskie. Podbeskidzie było dla mnie ważne, kiedy grałem w Bielsku-Białej. Teraz sentymentów nie będzie. Moje serce jest przy klubie wrocławskim i tak już pozostanie do końca - zaznacza 33-letni zawodnik.
Piłkarze Śląska dobrze weszli w nowy sezon. Drużyna Stanislava Levy'ego w imponujący sposób pokonała Club Brugge, w eliminacjach Ligi Europy i wszystkim we Wrocławiu wydawało się, że Śląsk może mocno namieszać. Na ziemię wrocławian sprowadziła jednak Sevilla, a ostatnie wyniki WKS-u w lidze, są znacznie poniżej oczekiwań.
- Gra Śląska nie wygląda tak źle, jak wyniki. Mecze wrocławian obfitują w dużo sytuacji podbramkowych, jednak Śląsk nie potrafi tego wykorzystać. Wygląda na to, że mamy problemy z koncentracją i tracimy głupie bramki. W meczu z Zawiszą było widać brak naszego lidera, Sebastiana Mili i na murawie nie było piłkarza, który dyrygował drużyną. Ja wierzę w tę drużynę i nie ważne czy grają źle, czy dobrze. Z kim mają wygrać jak nie z Podbeskidziem, bo to przecież czerwona latarnia ligi. Chociaż trzeba powiedzieć, że jak "Górale" wygrają we Wrocławiu to sytuacja w tabeli zrobi się bardzo ciekawa. W piłce wszystko się może wydarzyć, a bielszczanie pod wodzą nowego trenera, z pewnością będą walczyć o komplet punktów. Liczę na bardzo dobre widowisko i oczywiście mam nadzieję, że wygra Śląsk - kończy Marcin Wielgus.
<strong>Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko-Biała</strong>
czwartek, 18:00
sędzia Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Polecane
Ekstraklasa