"Wiedzieliśmy, że tu będzie tylko jazda na czterech literach"

09.12.2011
- Gratuluję swoim zawodnikom nie tylko tego zwycięstwa, ale też całego roku, tym, którzy wywalczyli awans i później godnie reprezentowali klub, miasto i region w ekstraklasie - mówił Robert Kasperczyk.
Trener Podbeskidzia był zadowolony z drugiego z rzędu zwycięstwa swojej drużyny. - Ta wygrana cieszy z aż trzech powodów. Po pierwsze, pokonaliśmy bezpośredniego rywala, który też jest zaangażowany w walkę o utrzymanie. Po drugie, mamy nadzieję, że jeszcze zwiększymy odległość od strefy spadkowej (obecnie wynosi ona aż 10 punktów - M.T), bo Cracovia i Zagłębie Lubin grają odpowiednio z Legią Warszawa i Lechem Poznań. A chyba najbardziej cieszy to, na pewno skończymy rundę na 9. miejscu, bo Górnik Zabrze i Widzew Łódź, grają między sobą, co jest dla nas czymś nowym - mówił Kasperczyk.

Jego zdaniem, w meczu z Bełchatowem dominowała walka, co nie było zaskoczeniem. - Jak tylko przyjechaliśmy na stadion z Cieszyna, było już widać, że nie będzie nic innego, jak tylko jazda na czterech literach, walka, bieganie i kto strzeli gola, ten wygra. My mieliśmy więcej szczęścia - stwierdził.

Z kolei niepocieszony był Kamil Kiereś, trener gości. - Warunki boiskowe sprawiły, że to był mecz walki, a nie jakieś widowisko. Można było zakładać, że kto strzeli pierwszy bramkę, temu będzie łatwiej grać. Podbeskidzie wykorzystało nasz jeden błąd w ustawieniu defensywy. Próbowaliśmy się podnieść, zagraliśmy bardziej ofensywnie, ale szczęście nam nie dopisało. Niestety, mecze wyjazdowe to nasza czarna strona (w 2011 roku GKS nie wygrał na wyjeździe - M.T.), a w tych trzech ostatnich spotkaniach punkty również nam uciekły. 16 "oczek" po 17 kolejkach to nie jest dorobek, który pozwala na spokojną pracę. Trzeba solidnie popracować w okresie przygotowawczym, by być gotowym na walkę o utrzymanie - zakończył.
autor: TRE

Przeczytaj również