"Widzew się na nas rzuci? Zapraszamy! Będzie nam bardzo miło"
27.09.2009
Jarosław Bieniuk i Ugochukwu Ukah - za sprawą tego duetu Widzew stracił dotychczas w lidze zdecydowanie najmniej goli, bo zaledwie cztery. Ale dzisiaj przed Podbeskidziem nadarza się wyjątkowa okazja, by tę statystykę popsuć. W końcu obaj uznani defensorzy łodzian - o ironio - "złapali" ostatnio solidarnie po czwartej żółtej kartce i w Bielsku Białej nie wystąpią. To trzeba wykorzystać! Tym bardziej, że o swoje "tyły" bielszczanie mogą być raczej spokojni.
Szczęście formacji obronnej "Górali" ma dać największy... pechowiec w jej szeregach. Choć z drugiej strony wydaje się, że limit przykrych wypadków Bartłomiej Konieczny w tej rundzie już wyczerpał. Przypomnijmy, jak nie złamany nos, to kontuzja palca u stopy... - W meczu z ŁKS-em Łódź uraz się odnowił, więc teraz poczekałem już aż opuchlizna całkiem zniknie. Jestem na 100 procent gotowy do gry - zapewnia były obrońca... No właśnie, Widzewa.
- Od czasu mojej przygody z klubem z Łodzi trochę już minęło, ale paru kolegów jeszcze się tam ostało - przyznaje Konieczny, który z tej racji na dzisiejsze spotkanie czekał szczególnie. - Gdy byłem w Widzewie, w szatni zawsze podkreślało się, że potyczki na Rychlińskiego to duże wyzwanie. Koledzy wskazywali przede wszystkim na ten góralski charakterek Podbeskidzia. Teraz w Bielsku-Białej dobry zespół jest już również z tego czysto piłkarskiego punktu widzenia. Goście nie wyjdą na murawę pewni swego - przekonuje rosły zawodnik.
Tymczasem dużej pewności siebie Pawłowi Janasowi i spółce może dodać sucha statystyka. Ta dla gospodarzy jest doprawdy zatrważająca. Bo choć drużyny rywalizowały ze sobą w ostatnich latach sześć razy, to "Górale" smaku zwycięstwa nad Widzewem poznać jeszcze nie zdołali. Co więcej, po tym, jak łodzianom wrócono ostatnio sześć karnie wcześniej zabranych punktów, gracze z Łodzi usadowili się na fotelu lidera. A Marcin Robak, największa ich gwiazda, zapowiada, ze Widzew od pierwszego gwizdka arbitra rzuci się na zespół Marcina Brosza.
- Tak? W takim razie zapraszamy! Będzie nam bardzo miło - Koniecznego takie deklaracje przeciwnika nie są w stanie przerazić. Bo i jeśli Widzew rzeczywiście zagra tak otwartą piłkę, to jednocześnie stworzy bielszczanom szanse na kontry. A ten element Podbeskidzie opanowało przecież w stopniu dużo więcej niż zadowalającym. Martwić kibiców z Bielska-Białej może jedynie absencja kapitana Sławomira Cienciały, który musi odcierpieć nadmiar kartek.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Widzew Łódź
niedziela, godzina 20:15
sędziuje Paweł Raczkowski (Warszawa).
Przypuszczalne składy
Podbeskidzie: Mikler - Danczik, Konieczny, Ganowicz, Osiński - Kanik, Matawu - Świerblewski, Białek, Patejuk - Bagnicki.
Widzew: Mielcarz - Bożkow, Madera, Szymanek, Broż - Budka, Panka, Grzeszczyk, Ostrowski - Grzelczak, Robak.
Szczęście formacji obronnej "Górali" ma dać największy... pechowiec w jej szeregach. Choć z drugiej strony wydaje się, że limit przykrych wypadków Bartłomiej Konieczny w tej rundzie już wyczerpał. Przypomnijmy, jak nie złamany nos, to kontuzja palca u stopy... - W meczu z ŁKS-em Łódź uraz się odnowił, więc teraz poczekałem już aż opuchlizna całkiem zniknie. Jestem na 100 procent gotowy do gry - zapewnia były obrońca... No właśnie, Widzewa.
- Od czasu mojej przygody z klubem z Łodzi trochę już minęło, ale paru kolegów jeszcze się tam ostało - przyznaje Konieczny, który z tej racji na dzisiejsze spotkanie czekał szczególnie. - Gdy byłem w Widzewie, w szatni zawsze podkreślało się, że potyczki na Rychlińskiego to duże wyzwanie. Koledzy wskazywali przede wszystkim na ten góralski charakterek Podbeskidzia. Teraz w Bielsku-Białej dobry zespół jest już również z tego czysto piłkarskiego punktu widzenia. Goście nie wyjdą na murawę pewni swego - przekonuje rosły zawodnik.
Tymczasem dużej pewności siebie Pawłowi Janasowi i spółce może dodać sucha statystyka. Ta dla gospodarzy jest doprawdy zatrważająca. Bo choć drużyny rywalizowały ze sobą w ostatnich latach sześć razy, to "Górale" smaku zwycięstwa nad Widzewem poznać jeszcze nie zdołali. Co więcej, po tym, jak łodzianom wrócono ostatnio sześć karnie wcześniej zabranych punktów, gracze z Łodzi usadowili się na fotelu lidera. A Marcin Robak, największa ich gwiazda, zapowiada, ze Widzew od pierwszego gwizdka arbitra rzuci się na zespół Marcina Brosza.
- Tak? W takim razie zapraszamy! Będzie nam bardzo miło - Koniecznego takie deklaracje przeciwnika nie są w stanie przerazić. Bo i jeśli Widzew rzeczywiście zagra tak otwartą piłkę, to jednocześnie stworzy bielszczanom szanse na kontry. A ten element Podbeskidzie opanowało przecież w stopniu dużo więcej niż zadowalającym. Martwić kibiców z Bielska-Białej może jedynie absencja kapitana Sławomira Cienciały, który musi odcierpieć nadmiar kartek.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Widzew Łódź
niedziela, godzina 20:15
sędziuje Paweł Raczkowski (Warszawa).
Przypuszczalne składy
Podbeskidzie: Mikler - Danczik, Konieczny, Ganowicz, Osiński - Kanik, Matawu - Świerblewski, Białek, Patejuk - Bagnicki.
Widzew: Mielcarz - Bożkow, Madera, Szymanek, Broż - Budka, Panka, Grzeszczyk, Ostrowski - Grzelczak, Robak.
Polecane
I liga