Widzew - Podbeskidzie 1-2. Bielszczanie zostają w ekstraklasie!

02.06.2013
Nie patrzyli na Piasta Gliwice, nie przejmowali się Komisją Licencyjną. Zagrali dla siebie. Podbeskidzie Bielsko-Biała utrzymało się w lidze, zajmując 14. miejsce, mimo że po jesieni miało... sześć punktów!
Wydarzenie
W 12. minucie Damian Chmiel strzelił najważniejszą bramkę w swojej karierze, odkupując winy za kiks z meczu z GKS-em Bełchatów. Z autu piłkę wrzucił Tomasz Górkiewicz, Marcin Wodecki z woleja dośrodkował z lewej strony, a głowę w polu karnym dostawił Chmiel. Piłka wpadła idealnie w okienko bramki Macieja Mielcarza.

Bohater
Cała drużyna Podbeskidzia Bielsko-Biała. "Górale" osiągnęli mistrzostwo świata. Po jesieni mieli sześć punktów i wszyscy skazali ich na spadek. Walczyli jednak do końca jak lwy, grali skutecznie i w końcówce rzutem na taśmę wyszli na 14. miejsce. Nie zawdzięczają więc utrzymania Polonii Warszawa, ani komisji licencyjnej, ale tylko i wyłącznie sobie...

Rozczarowanie
Bardzo, ale to bardzo słabo spisał się Adam Deja, po którym było widać, że na boisko wyszedł totalnie sparaliżowany. Tracił proste piłki, nie istniał w odbiorze, popełniał niewymuszone błędy. Zauważył to trener Czesław Michniewicz, który już w przerwie zmienił go na Antona Slobodę.

Co ciekawego
- Dokładnie po 12 minutach drugiej połowy, tak jak w pierwszej, bielszczanie zdobyli drugą bramkę. Po wrzutce Marka Sokołowskiego faulowany w polu karnym był Fabian Pawela. Do piłki podszedł Robert Demjan, który strzelił swoją 14. bramkę w sezonie, pieczętując tytuł króla strzelców. Dodajmy, że był to pierwszy karny, do którego podszedł w czasie gry w Polsce.

- Chwilę potem Widzew zdobył kontaktową bramkę. Mariusz Rybicki znalazł się w sytuacji sam na sam z Zajacem i pewnie ją wykorzystał.

- Na 25 minut przed końcem, Demjan w idealnej sytuacji nie trafił w bramkę.

- W końcówce meczu Widzew nie oddał Podbeskidziu piłki po jednym z wybić i doszło do bójki między piłkarzami. Żółte kartki obejrzeli Alex Bruno i Fabian Pawela.

- Zmieniona została obsada sędziowska meczów w Gliwicach i Łodzi. Pierwotnie na Śląsk miał pojechać Paweł Raczkowski, a do Łodzi Szymon Marciniak. Ostatecznie było jednak odwrotnie.

- Rozpoczęcie drugiej połowy opóźniono o dziesięć minut, bowiem w mecz w Warszawie rozpoczął się o tyle później, a miał on znaczenie dla walki o trzecie miejsce.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również