Ważą się losy Marcina Brosza, ale ewentualnego następcy nie widać
06.10.2009
Co dalej z Marcinem Broszem? Przyszłość tego bardzo zdolnego szkoleniowca pozostaje w Bielsku-Białej wielką zagadką. Po części ma on jednak sprawy we własnych rękach. Chodzi o projekt poprawy wyników, jaki miał przygotować, a jaki trafi jutro o 13:00 do rąk członków zarządu klubu. - Jeśli wszystko w tym planie będzie miało sens... Choć, z drugiej strony, po co przedstawiać coś w pisemnej formie, skoro można to już było wcześniej przenieść na boisko? - Jerzy Wolas, prezes "Górali", nie ukrywa, że nim samym targa mnóstwo pytań.
Tym bardziej, że pomysłu na to, kto ewentualnie mógłby zastąpić Brosza, brakuje. - Nie mamy żadnej kandydatury na oku. Ciekawych fachowców, którzy pozostają bez pracy, jest bardzo niewielu. Zresztą, kto da nam pewność, że nowemu człowiekowi udałoby się nagle zacząć zwyciężać? Gdyby tak się nie stało, zostalibyśmy bez wyników, a z dwoma trenerami na kontraktach. Obecny szkoleniowiec ma przecież umowę jeszcze do czerwca - wskazuje Wolas. Ale do tego letniego miesiąca może nie wytrzymać na Rychlińskiego też kilku zawodników...
Kary wobec nich zostaną wymierzone na pewno. - Chciałbym, aby spotkały trzech piłkarzy. Również kogoś z grona tych, którzy trafili do nas latem - "sternik" Podbeskidzia nieco zawęża krąg "podejrzanych". A konsekwencje, jakie odczują, mają być dotkliwe. W końcu - jak sam mówi - porażkę z Widzewem Łódź można wytłumaczyć, ale brak sukcesów w pojedynkach z MKS-em Kluczbork, Górnikiem Łęczna czy KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - już nie.
Tym bardziej, że pomysłu na to, kto ewentualnie mógłby zastąpić Brosza, brakuje. - Nie mamy żadnej kandydatury na oku. Ciekawych fachowców, którzy pozostają bez pracy, jest bardzo niewielu. Zresztą, kto da nam pewność, że nowemu człowiekowi udałoby się nagle zacząć zwyciężać? Gdyby tak się nie stało, zostalibyśmy bez wyników, a z dwoma trenerami na kontraktach. Obecny szkoleniowiec ma przecież umowę jeszcze do czerwca - wskazuje Wolas. Ale do tego letniego miesiąca może nie wytrzymać na Rychlińskiego też kilku zawodników...
Kary wobec nich zostaną wymierzone na pewno. - Chciałbym, aby spotkały trzech piłkarzy. Również kogoś z grona tych, którzy trafili do nas latem - "sternik" Podbeskidzia nieco zawęża krąg "podejrzanych". A konsekwencje, jakie odczują, mają być dotkliwe. W końcu - jak sam mówi - porażkę z Widzewem Łódź można wytłumaczyć, ale brak sukcesów w pojedynkach z MKS-em Kluczbork, Górnikiem Łęczna czy KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - już nie.
Polecane
I liga