Warta - Podbeskidzie 4-1
16.09.2009
40 sekund wystarczyło Podbeskidziu, aby objąć prowadzenie. "Górale" zamiast iść za ciosem zajęli się "murowaniem" swojej bramki. Pierwsza minuta meczu nie jest chyba odpowiednia na obranie takiej właśnie taktyki. Miejscowi chętnie skorzystali z tego faktu i ruszyli na rywala. Przy pierwszym strzale Reissa gości uratowała poprzeczka, ale przy kolejnym, były piłkarz Lecha Poznań był już skuteczniejszy.
Gospodarze zrobili to, co przyjezdni powinni tuż na początku. Nie spoczęli na laurach i nadal poważnie zagrażali Miklerowi. Efekt? Obrona Podbeskidzia kompletnie się pogubiła i poznaniacy jeszcze dwukrotnie umieścili piłkę w siatce.
Po zmianie stron sporadyczne próby zmniejszenia strat przez "Górali" były bardzo nieskuteczne. Na domiar złego, na niespełna kwadrans przed końcem, drugi żółty kartonik ujrzał Baranowski i opuścił plac gry. Grający w przewadze piłkarze Warty postawili kropkę nad "i". Reiss ponownie wpisał się na listę strzelców, upokarzając totalnie rywali.
Gospodarze zrobili to, co przyjezdni powinni tuż na początku. Nie spoczęli na laurach i nadal poważnie zagrażali Miklerowi. Efekt? Obrona Podbeskidzia kompletnie się pogubiła i poznaniacy jeszcze dwukrotnie umieścili piłkę w siatce.
Po zmianie stron sporadyczne próby zmniejszenia strat przez "Górali" były bardzo nieskuteczne. Na domiar złego, na niespełna kwadrans przed końcem, drugi żółty kartonik ujrzał Baranowski i opuścił plac gry. Grający w przewadze piłkarze Warty postawili kropkę nad "i". Reiss ponownie wpisał się na listę strzelców, upokarzając totalnie rywali.
Polecane
I liga