Warszawocentryzm, czyli wszystko jeszcze przed nami...

21.02.2012
Sprawa gry Górnika w Zabrzu wraca jak bumerang. Co jakiś czas pojawiają się głosy o potencjalnych problemach licencyjnych Chorzowa. Jak było z Podbeskidziem - wiadomo. Co nas czeka po sezonie...?
Obserwując to, jak PZPN postępuje z naszymi klubami, można się spodziewać, że czeka nas wiele nerwów. W różnych okresach roku inny klub ma problemy z piłkarską centralą. Akurat ma je Górnik, przed chwilą miała Polonia Bytom, wcześniej konieczność grania poza Chorzowem w przyszłym sezonie miała grozić Ruchowi, a kto wie, czy sprawa nie powróci. Wreszcie przed rozgrywkami wielomiesięczną batalię o grę w ekstraklasie toczyło Podbeskidzie Bielsko-Biała...

To jednak tylko bolesny i groźny element pewnej całości, którą doskonale widać na co dzień w mediach centralnych. W programach nawet o tematyce piłkarskiej porusza się raczej przyczyny "fatalnej postawy Legii w Zabrzu", a nie prędkość Nakoulmy, rajdy Olkowskiego czy pewną grę Pazdana. Ruch Chorzów drugi raz w ciągu ostatnich trzech sezonów bije się o czołowe lokaty w lidze, jednak zawsze jego obecność w gronie Legii, Wisły, Lecha jest "niespodzianką, która raczej prędko zgaśnie". Dobre występy Podbeskidzia Bielsko-Biała? Owszem, bywają zauważone, ale na zasadzie "jak długo rywale będą tę drużynę lekceważyć?".

Przeczytaj komentarz do wspomnianych spraw na blogu Michała Treli w tekście "Warszawa Centralna"

Można odnieść wrażenie, że na każdym kroku z województwa śląskiego stara się zrobić piłkarską prowincję. Tyle, że jakoś boisko tego nijak nie chce w bezpośrednich starciach potwierdzać...
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również