W Tychach wychodzi tylko "Myszce", a... jedno działo to za mało

04.03.2010
Mimo iż tyszanie mają w składzie najskuteczniejszego strzelca ligi, ich utrzymanie jest poważnie zagrożone. - Jedno działo to zdecydowanie za mało - mówi Grzegorz Morkis, trener GKS-u Jachym.
Obecny sezon dla GKS-u jest bardzo ciężki. Zespół, który miał spokojnie mieścić się w pierwszej piątce, do ostatniej kolejki będzie walczyć o utrzymanie. Tyszanie nie grają źle. Napsuli sporo krwi rewelacyjnemu beniaminkowi Rekordowi Bielsko-Biała, walczącej o mistrzostwo Novej Katowice czy najbardziej utytułowanej drużynie Cleareksowi Chorzów.

Czego więc brakuje? - Strzelców. Jedno działo to zdecydowanie za mało - odpowiada Morkis, mając na myśli Myszora. - Reszta nie może się przełamać. Za nami 16 kolejek, a niektórzy nie trafili jeszcze do siatki. Inni, po dobrym początku, zatrzymali się co najwyżej na pięciu golach - dodaje szkoleniowiec.

Trudno nie zrozumieć rozgoryczenia trenera, gdyż doskonałych okazji nie brakuje. Jego podopieczni marnują jednak nawet "dwustuprocentowe" sytuacje. Zajmowana pozycja w tabeli dokładnie odzwierciedla zdobycz bramkową.

- Niestety, tylko "Myszce" wychodzi. Nam nie udaje się go wesprzeć - rozkłada ręce Roman Trojanowski. Dowodem jest choćby wczorajszy mecz z Grembachem, w którym kapitan GKS-u powinien był strzelić przynajmniej trzy gole. Hattrick skompletował jednak... Myszor. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby najlepszego strzelca ekstraklasy zabrakło w Tychach. Zdobył ponad 55 procent bramek całego zespołu.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również