W trzech meczach zdobyli 15 goli. Ale czy rywale nie byli za słabi?

14.02.2011
Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia Bielsko-Biała, jest bardzo zadowolony z pracy, jaką zespół wykonał podczas obozu w Gutowie Małym. Przy okazji ma też sporo dylematów. Na kogo postawi?
W trzech sparingach rozegranych w Gutowie Małym Podbeskidzie strzeliło aż 15 goli. - Cieszy forma napastników - mówi Kasperczyk. - Do dobrej dyspozycji wraca Adam Cieśliński, który po przebytej chorobie musiał nadrobić braki w treningach. W ostatnim meczu wraz z Robertem Demjanem pokazali się z naprawdę dobrej strony. Widać,  że przez zimę nie zapomnieli wspólnej jesiennej gry - wskazuje trener.

Wariantów w ataku Kasperczyk ma zresztą znacznie więcej. Świetną dyspozycję po powrocie z wypożyczenia z Tychów prezentuje Krzysztof Zaremba, do dyspozycji pozostaje Sylwester Patejuk, a odkryciem zimy jest gra w ataku Piotra Malinowskiego. - Eksperyment się powiódł. Przy ustalaniu składu daje to dużą możliwość manewru - zaznacza Kasperczyk.

Podczas sparingów dobrze spisywała się także druga linia. Do dawnej dyspozycji wraca Dariusz Kołodziej. Nieźle zaprezentowali się także inni. W tym ci, którzy walczą o kontrakt: Frantisek Metelka i Tomasz Nowak. - To naprawdę nieźli piłkarze. Metelka może zagrać w środku pomocy - tak w kreacji, jak i destrukcji, zaś Tomasz Nowak jest graczem uniwersalnym. W zasadzie nie sprawia mu różnicy, czy gra ofensywnego środkowego pomocnika, czy też bocznego - zarówno lewego, jak i prawego - tłumaczy szkoleniowiec. O tym, czy piłkarze ci zostaną w zespole, trener zadecyduje wraz z władzami klubu w ciągu kilku najbliższych dni.

Tymczasem kibice zastanawiają się, czy przypadkiem sparingpartnerzy "Górali" nie byli... zbyt słabi. Co na to Kasperczyk? - Dobrze, że ostatnie dwa mecze graliśmy ze słabszymi drużynami. Po chłopakach widać było, że dwa ciężkie treningi każdego dnia ich zmęczyły. Spotkań z lepszymi drużynami mogliby nie wytrzymać - wyjaśnia.
źródło: Podbeskidzie Bielsko-Biała

Przeczytaj również