W pojedynku starych znajomych z Cleareksu, lepszy bramkarz Rekordu

01.10.2009
- Chcielibyśmy uplasować się w pierwszej szóstce tabeli - przyznaje Krystian Brzenk, bramkarz Rekordu i jednocześnie ojciec sukcesu bielszczan nad Gwiazdą Ruda Śląska.
Krystian Brzenk bardzo dobrze wkomponował się między słupki Rekordu Bielsko-Biała. Jego drużyna wraz z Hurtapem i Akademią nie straciła jeszcze punktów w ekstraklasie. Beniaminek z meczu na mecz udowadnia, że może być groźny dla najlepszych. - Chcielibyśmy uplasować się w pierwszej szóstce tabeli - przekonuje Brzenk. - Nasz zespół przed sezonem poważnie się wzmocnił i procentuje to już od inauguracyjnego spotkania - dodaje z uśmiechem.

Przed "Rekordzistami" pojedynki o najwyższą stawkę dopiero nadejdą. Do tej pory mierzyli się bowiem z TPH Polkowice i Gwiazdą Ruda Śląska, które do potentatów futsalu nie należą. W starciu z tą drugą ekipą - bielszczanie wygrali 3-0 - sprowadzony przed sezonem z Chorzowa golkiper wyrósł na bohatera potyczki. - Bramka do szatni ułatwiła nam zadanie, ale trzeba przyznać, że dopisało nam trochę szczęścia - przyznaje skromnie.

Bramkarz niemal przez całą konfrontację toczył zażarte boje z Mirosławem Miozgą, jednym z najbardziej doświadczonych graczy w lidze, z którym wspólnie przez wiele sezonów bronili barw Cleareksu. - Już pół roku wcześniej mogliśmy się zmierzyć, ale przeszkodziła w tym moja choroba. Pierwszy raz grałem przeciwko Mirkowi i cieszę się, że udało się go "pokonać" - śmieje się Brzenk. Gracz z Halemby był pod wrażeniem formy swojego dawnego kolegi. - Krystian to świetny zawodnik i potwierdził to w bezpośredniej rywalizacji. Wygrał nie tylko ze mną, ale i z wszystkimi piłkarzami Gwiazdy - komplementuje przeciwnika Mirosław Miozga.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również