W jeden dzień zanotował z Podbeskidziem awans i... spadek!

09.06.2010
Sprzeczne nastroje w Podbeskidziu. Pierwszy zespół rzutem na taśmę zapewnił sobie utrzymanie w I lidze, rezerwy świętują awans, zaś młodzież opłakuje spadek.
Co ciekawe, zarówno Podbeskidzie II, które awansowało dzisiaj do IV ligi, jak i zespół grający w Śląskiej Lidze Juniorów, mają... tego samego trenera. Jest nim Wojciech Jarosz. Trzeba przyznać, że przeżywał dzisiaj niezwykłą huśtawkę nastrojów. Najpierw pod jego wodzą młodzi bielszczanie tylko zremisowali z Polonią Bytom 2-2 i opuścili stawkę najlepszych juniorskich zespołów na Śląsku. Gdy doda się, że rok temu taki sam los spotkał juniorów młodszych Podbeskidzia, a wychowankowie nie mają miejsca nawet w meczowej osiemnastce, jest jasne, że szkolenie piłkarskiego narybku w Bielsku nie wygląda najlepiej.

Kilka godzin później Jarosz musiał się już czuć dużo lepiej. Po bramkach Łukasza Błasiaka, Piotra Urbańczyka i Marcina Folwarskiego, "Dwójka" pokonała KS Wisłę Ustronianka i na trzy kolejki przed końcem, po raz pierwszy w siedmioletniej historii awansowała do IV ligi. Po meczu piłkarze podrzucali swojego szkoleniowca, a szampan lał się strumieniami. Radość jest zrozumiała - żaden śląski klub nie ma rezerw w tak wysokiej klasie rozgrywkowej. Ten awans powinien też dobrze wpłynąć na pierwszy zespół Podbeskidzia, gdyż zawodnicy nie mieszczący się w składzie będą mogli rywalizować z dużo lepszymi rywalami.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również