"W głowach zapaliło nam się światełko, by to się nie powtórzyło"

24.02.2013
- Niektóre zespoły już zdecydowanie nas skreśliły - twierdzi Błażej Telichowski, który wczoraj bardzo udanie zadebiutował w Podbeskidziu Bielsko-Biała. A po pierwszym golu w głowie zapaliło mu się światełko...
Rozegrałeś, podobnie jak cała drużyna, znakomity mecz. Jesteś obrońcą, a mogłeś zdobyć dwie bramki. Skończyło się na jednej.

Błażej Telichowski, zawodnik Podbeskidzia Bielsko-Biała: - Szkoda, że ta druga bramka nie została uznana. Nie widziałem tej sytuacji, ale słyszałem, że podobno nie było spalonego. Byłby to miły dodatek do tego meczu, bo byłyby to pierwsze moje dwie bramki w jednym meczu. Po takim zwycięstwie wszyscy jesteśmy bardzo szczęśliwi, ale ten hurraoptymizm będziemy tonować. Teraz liczy się dla nas tylko następny mecz.

Dobre rezultaty w sparingach nie zawsze przekładają się na wyniki w lidze. W waszym wypadku, przynajmniej w tym jednym meczu, było inaczej.

- Wyniki sparingów były obiecujące, a rywale wymagający. Jesteśmy doświadczonymi zawodnikami i wiemy, że sparingi to nie jest liga. Były przed meczem z Jagiellonią jakieś znaki zapytania, bo jednak w dużym stopniu ten zespół został zmieniony. Potrzeba czasu na zgranie, ale w sobotę wyglądało to dobrze.

Szybko zdobyta bramka ułatwiła wam zadanie.

- Tak, ale podobnie było w Białymstoku, a przegraliśmy. W głowach zapaliło nam się światełko, by to się nie powtórzyło.

Po tak efektownym zwycięstwie możecie być pewnie, że Wisła na pewno was nie zlekceważy. To lepiej dla Podbeskidzia, czy gorzej?

- Niektóre zespoły już zdecydowanie nas skreśliły... Wiemy, że sytuacja w tabeli nie wyglądała za ciekawie, ale wszystko się może zdarzyć. Nie mówimy po tej wygranej, że "to jest to" i z każdym będziemy wygrywać, tylko podchodzimy do tego spokojnie.

Wiemy, jaka była Twoja sytuacja w Górniku. Czy tym występem chciałeś też coś udowodnić Adamowi Nawałce?

- Przyszedłem do Podbeskidzia, aby pomóc temu klubowi i sobie. W ostatnich miesiącach byłem rezerwowym, nie zanosiło się na zmiany, bo obrońcy strasznie ciężko jest wskoczyć do składu. Nie miałem nikomu nic do udowodnienia. Chciałem sobie pomóc i myślę, że z każdym meczem będzie lepiej.

Gra w obronie była największym mankamentem "Górali" w rundzie jesiennej. Uważasz, że Twoja osoba w znacznym stopniu pomogła załatać te dziury w defensywie?

- Nie będę mówił o sobie. Wiedziałem, że będziemy grać dużo lepiej w defensywie, bo bardzo dużą rolę odgrywają także napastnicy, od Roberta Demjana. Trener Kubicki bardzo nas na to uczulał.

Rozmawiał Michał Knura.
autor: Michał Knura

Przeczytaj również