"W dwóch meczach zapisałem się już we wszelkich możliwych statystykach"
15.09.2012
O ile z słusznością obu żółtych kartek dla Juraja Danczika trudno dyskutować, o tyle Fabian Pawela raczej nie powinien był w meczu Podbeskidzia Bielsko-Biała ze Śląskiem Wrocław obejrzeć ani jednej kartki. Sam również czuje się niewinny. - Wydaje mi się, że to raczej przeciwnik wbiegł we mnie, a nie ja zaatakowałem jego nogi. Pan sędzia ocenił to inaczej i musieliśmy kończyć mecz w dziewiątkę. Koledzy nie mają do mnie pretensji, bo oceniają to raczej podobnie. Faul faulem, ale żeby tak łatwo pokazać drugą żółtą kartkę? - dziwi się napastnik Podbeskidzia.
- Bardzo fajne jest to, że podnieśliśmy się po straconej bramce, bo w poprzednich meczach to my rozpoczynaliśmy strzelanie. Dobrze, że się udało dogonić ten wynik, ale szkoda tych czerwonych kartek, gdyż wydaje mi się, że mogliśmy się pokusić nawet o coś więcej - twierdzi. - Nawet grając w dziesiątkę jeszcze walczyliśmy, bo wtedy emocje przykrywają zmęczenie, już się nie kalkuluje. No, ale potem ja zostałem wykluczony - kręci głową.
Dla Paweli występ ze Śląskiem Wrocław był drugim meczem w ekstraklasie. W pierwszym, w Białymstoku, zdobył bramkę już w 17. sekundzie, a więc jedną z najszybszych w całej historii ligi. Teraz zaliczył asystę przy golu Kamila Adamka i dostał pierwszą żółtą oraz czerwoną kartkę. - Śmiałem się w szatni, że w ciągu tych dwóch spotkań zapisałem się już chyba we wszystkich możliwych statystykach piłkarskich. Mam nadzieję, że teraz więcej będzie tych bramek i asyst niż kartek - uśmiecha się były gracz Czarnych Żagań.
W ostatnim czasie bielszczanie mieli problemy z przygotowaniem kondycyjnym, a tymczasem w meczu ze Śląskiem biegał od jednego pola karnego do drugiego. Choć jest napastnikiem, harował także w defensywie. - Już wcześniej podkreślałem, że czuję się bardzo dobrze przygotowany do sezonu. Na każdym treningu daję z siebie wszystko i chyba stąd się bierze ta kondycja - kończy Fabian Pawela.
- Bardzo fajne jest to, że podnieśliśmy się po straconej bramce, bo w poprzednich meczach to my rozpoczynaliśmy strzelanie. Dobrze, że się udało dogonić ten wynik, ale szkoda tych czerwonych kartek, gdyż wydaje mi się, że mogliśmy się pokusić nawet o coś więcej - twierdzi. - Nawet grając w dziesiątkę jeszcze walczyliśmy, bo wtedy emocje przykrywają zmęczenie, już się nie kalkuluje. No, ale potem ja zostałem wykluczony - kręci głową.
Dla Paweli występ ze Śląskiem Wrocław był drugim meczem w ekstraklasie. W pierwszym, w Białymstoku, zdobył bramkę już w 17. sekundzie, a więc jedną z najszybszych w całej historii ligi. Teraz zaliczył asystę przy golu Kamila Adamka i dostał pierwszą żółtą oraz czerwoną kartkę. - Śmiałem się w szatni, że w ciągu tych dwóch spotkań zapisałem się już chyba we wszystkich możliwych statystykach piłkarskich. Mam nadzieję, że teraz więcej będzie tych bramek i asyst niż kartek - uśmiecha się były gracz Czarnych Żagań.
W ostatnim czasie bielszczanie mieli problemy z przygotowaniem kondycyjnym, a tymczasem w meczu ze Śląskiem biegał od jednego pola karnego do drugiego. Choć jest napastnikiem, harował także w defensywie. - Już wcześniej podkreślałem, że czuję się bardzo dobrze przygotowany do sezonu. Na każdym treningu daję z siebie wszystko i chyba stąd się bierze ta kondycja - kończy Fabian Pawela.
Polecane
Ekstraklasa