Urban i Szymanek w Podbeskidziu. Kolumbijczykowi podziękowano
17.07.2013
Ruiz zagrał od pierwszej do ostatniej minuty wygranego 3-2 spotkania. Kolumbijczyk wywalczył rzut karny, który na bramkę zamienił Rudolf Urban. W drugiej połowie wpisał się na listę strzelców, przesądzając o zwycięstwie "Górali". To jednak nie wystarczyło, by przekonać do siebie trenera Michniewicza i prezesa Wojciecha Boreckiego. Zwłaszcza ten drugi wyglądał na rozczarowanego byłym królem strzelców ligi belgijskiej.
- Jesteśmy zmuszeni mu podziękować. To nie jest to, czego oczekiwaliśmy. Ja osobiście i trener Michniewicz jesteśmy zawiedzeni jego postawą. To nie gracz, którego szukaliśmy - przyznał prezes bielszczan. - Trudno było w nim znaleźć jakieś pozytywne cechy - dodał wyraźnie rozczarowany Borecki.
Trochę łagodniejszą ocenę wystawił Ruizowi Michniewicz. - Prezes będzie jeszcze rozmawiał z jego menedżerem Ernestem Kononem. Wczoraj Kolumbijczyk pokazał się z bardzo dobrej strony, można powiedzieć, że na tle tych zawodników, których testowaliśmy, wyglądał obiecująco. Ale dziś tych walorów nie potwierdził. Było widać, że długo nie grał, a my potrzebujemy zawodników gotowych do gry. Ja nie mam wątpliwości, że to jest dobry piłkarz, ale my nie mamy czasu, żeby odbudowywać tego zawodnika, bo liga się zaczyna za kilka dni, dlatego w dalszym ciągu będziemy szukać napastnika - nie ukrywał trener bielszczan.
Piłkarzami Podbeskidzia zostali już za to Wojciech Szymanek i Rudolf Urban. Obaj podpisali kontrakt na rok z opcją przedłużenia o kolejny. Podobną umowę ma już przygotowaną Krzysztof Chrapek. W jego przypadku klub czeka jednak na wyniki badań. - Przeprowadziliśmy mu jeszcze dodatkowe badania, by sprawdzić konsekwencje jego wypadku samochodowego - poinformował Borecki.
Niezależnie od pozyskania Chrapka, Podbeskidzie dalej będzie szukać napastnika. - Okienko transferowe trwa. Jesteśmy przekonani, że będzie Chrapek i to na chwilę obecną wszystko. Dalej będziemy jednak szukać kogoś, kto dobrze gra tyłem do bramki i potrafi przytrzymać piłkę w obrębie pola karnego przeciwnika. Mamy kandydatów, ale to nie są proste sprawy. Im bliżej końca okienka transferowego, tym łatwiej będzie finalizować rozmowy. Na razie każdy liczy, że gdzieś znajdzie zatrudnienie i rozmowy są trudne, a my nie będziemy robić nerwowych ruchów. To, co w tej chwili mamy, musi na razie wystarczyć - kończy prezes Podbeskidzia.
- Jesteśmy zmuszeni mu podziękować. To nie jest to, czego oczekiwaliśmy. Ja osobiście i trener Michniewicz jesteśmy zawiedzeni jego postawą. To nie gracz, którego szukaliśmy - przyznał prezes bielszczan. - Trudno było w nim znaleźć jakieś pozytywne cechy - dodał wyraźnie rozczarowany Borecki.
Trochę łagodniejszą ocenę wystawił Ruizowi Michniewicz. - Prezes będzie jeszcze rozmawiał z jego menedżerem Ernestem Kononem. Wczoraj Kolumbijczyk pokazał się z bardzo dobrej strony, można powiedzieć, że na tle tych zawodników, których testowaliśmy, wyglądał obiecująco. Ale dziś tych walorów nie potwierdził. Było widać, że długo nie grał, a my potrzebujemy zawodników gotowych do gry. Ja nie mam wątpliwości, że to jest dobry piłkarz, ale my nie mamy czasu, żeby odbudowywać tego zawodnika, bo liga się zaczyna za kilka dni, dlatego w dalszym ciągu będziemy szukać napastnika - nie ukrywał trener bielszczan.
Piłkarzami Podbeskidzia zostali już za to Wojciech Szymanek i Rudolf Urban. Obaj podpisali kontrakt na rok z opcją przedłużenia o kolejny. Podobną umowę ma już przygotowaną Krzysztof Chrapek. W jego przypadku klub czeka jednak na wyniki badań. - Przeprowadziliśmy mu jeszcze dodatkowe badania, by sprawdzić konsekwencje jego wypadku samochodowego - poinformował Borecki.
Niezależnie od pozyskania Chrapka, Podbeskidzie dalej będzie szukać napastnika. - Okienko transferowe trwa. Jesteśmy przekonani, że będzie Chrapek i to na chwilę obecną wszystko. Dalej będziemy jednak szukać kogoś, kto dobrze gra tyłem do bramki i potrafi przytrzymać piłkę w obrębie pola karnego przeciwnika. Mamy kandydatów, ale to nie są proste sprawy. Im bliżej końca okienka transferowego, tym łatwiej będzie finalizować rozmowy. Na razie każdy liczy, że gdzieś znajdzie zatrudnienie i rozmowy są trudne, a my nie będziemy robić nerwowych ruchów. To, co w tej chwili mamy, musi na razie wystarczyć - kończy prezes Podbeskidzia.
Polecane
Ekstraklasa