Tyszanie w walce o utrzymanie zagrają w swoim... ulubionym mieście?

18.05.2010
Przed nami jedna niewiadoma, jeśli chodzi o kształt ekstraklasy w przyszłym sezonie. GKS Jachym udział w barażach zapewnił sobie wygrywając w Toruniu z Marwitem. Teraz czeka na niego Tacho.
W momencie gdy nasi ligowcy mają już mniej lub bardziej zasłużony odpoczynek od zmagań ligowych (nie licząc meczów w Pucharze Polski), GKS Jachym zbroi się do ostatecznej walki o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. I mimo że rywal tyszan występował w minionym sezonie jedynie na zapleczu ekstraklasy, trener zespołu przestrzega przed dzieleniem skóry na nieupolowanym niedźwiedziu. - To żadna formalność! Szansę oceniam 50 na 50, bo trzeba pamiętać, że jak my dokonaliśmy rzeczy wielkiej wygrywając w ostatniej kolejce z Marwitem, tak Tacho podobnie spisało się z Babylonem Siemianowice Śląskie - wskazuje Grzegorz Morkis.

Przypomnijmy, że jego podopieczni byli już niemal obiema nogami za burtą, żeby w decydującej kolejce w przeciągu minuty strzelić torunianom dwa gole i tym samym spuścić z ligi nie tylko ich, ale i Gwiazdę Ruda Śląska. Pierwszy, wyjazdowy mecz zostanie rozegrany już w najbliższy piątek o godzinie 20:15. - Najpierw wyjedźmy stamtąd z korzystnym rezultatem, a później będziemy mogli mówić, że jest to nasze ulubione miasto - śmieje się szkoleniowiec.

Trener GKS-u będzie miał do swojej dyspozycji niemal wszystkich graczy. Niemal, bo z lekkim urazem zmaga się Tomasz Stasiak, a za nadmiar żółtych kartek pauzował będzie Paweł Szarek.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również