Tychy - Podbeskidzie 3-1. I- ligowiec lepszy od "Górali"
19.01.2013
Mecz rozgrywany na bocznym boisku stadionu w Tychach rozpoczął się od wyrównanej gry. W zespole GKS-u w wyjściowym składzie testowany był Adam Imiela z Granata Skarżyska-Kamienna, który był kiedyś sprawdzany w Podbeskidziu. Bielszczanie, którzy wczoraj zakończyli obóz w Szczyrku, sprawdzali natomiast Tomasza Górkiewicza (ex Polonia Bytom), Antona Slobodę (Viktoria Żiżkov) i Lukę Gusicia (Jagiellonia Białystok).
Pierwsi zagrożenie zaczęli stwarzać bielszczanie. W 27. minucie do siatki trafił Robert Demjan, ale sędzia Daniel Kruczyński odgwizdał jego pozycję spaloną. Dwie minuty później wszystko odbyło się już prawidłowo. Z rzutu wolnego z lewej strony dośrodkowywał Dariusz Łatka, głową strzelił Demjan, piłka odbiła się od poprzeczki, a z bliska pod poprzeczkę jego uderzenie dobił Górkiewicz. Tyszan to tylko rozdrażniło, a "Górale" zaczęli grać coraz gorzej.
W zespole GKS-u od początku imponowało wyprowadzanie piłki z własnej połowy, które tak bardzo kontrastowało z pomysłem, a raczej jego brakiem, na rozegranie akcji Podbeskidzia. Tyszanie świetnie, grając klepką, wychodzili spod pressingu i wchodzili w obronę bielszczan. Przyniosło to szybko wyrównanie. Mateusz Bukowiec rozegrał piłkę z Adrianem Chomiukiem, a ten przypadkiem, bo brzuchem, wbił piłkę do siatki.
Po przerwie w bielskim zespole pojawiło się sporo młodzieży oraz testowany bramkarz Krzysztof Baran, a w drużynie Piotra Mandrysza napastnik Marcin Ściański. Ten ostatni, ostatnio grający w Ruchu Zdzieszowice, mocno zabawiał się z obrońcami bielszczan. Najpierw ograł Damiana Byrtka i Juraja Danczika i pewnie wykorzystał sytuację sam na sam, a kilkakrotnie również dobrze się pokazywał.
Ostatni akcent tego meczu, to stary, dobry Krzysztof Bizacki, który tuż przed końcem meczu dostał sporo miejsca w polu karnym i idealnie uderzył lewą nogą w górny róg bramki Barana. Tyszanie zasłużenie ograli ekstraklasowe Podbeskidzie na rozpoczęcie przygotowań. W zespole bielszczan trudno kogokolwiek wyróżnić... Warto na koniec dodać, że w GKS-ie nie mogli wystąpić Mateusz Kupczak i Damian Szczęsny, którzy zmagają się z kontuzjami.
Pierwsi zagrożenie zaczęli stwarzać bielszczanie. W 27. minucie do siatki trafił Robert Demjan, ale sędzia Daniel Kruczyński odgwizdał jego pozycję spaloną. Dwie minuty później wszystko odbyło się już prawidłowo. Z rzutu wolnego z lewej strony dośrodkowywał Dariusz Łatka, głową strzelił Demjan, piłka odbiła się od poprzeczki, a z bliska pod poprzeczkę jego uderzenie dobił Górkiewicz. Tyszan to tylko rozdrażniło, a "Górale" zaczęli grać coraz gorzej.
W zespole GKS-u od początku imponowało wyprowadzanie piłki z własnej połowy, które tak bardzo kontrastowało z pomysłem, a raczej jego brakiem, na rozegranie akcji Podbeskidzia. Tyszanie świetnie, grając klepką, wychodzili spod pressingu i wchodzili w obronę bielszczan. Przyniosło to szybko wyrównanie. Mateusz Bukowiec rozegrał piłkę z Adrianem Chomiukiem, a ten przypadkiem, bo brzuchem, wbił piłkę do siatki.
Po przerwie w bielskim zespole pojawiło się sporo młodzieży oraz testowany bramkarz Krzysztof Baran, a w drużynie Piotra Mandrysza napastnik Marcin Ściański. Ten ostatni, ostatnio grający w Ruchu Zdzieszowice, mocno zabawiał się z obrońcami bielszczan. Najpierw ograł Damiana Byrtka i Juraja Danczika i pewnie wykorzystał sytuację sam na sam, a kilkakrotnie również dobrze się pokazywał.
Ostatni akcent tego meczu, to stary, dobry Krzysztof Bizacki, który tuż przed końcem meczu dostał sporo miejsca w polu karnym i idealnie uderzył lewą nogą w górny róg bramki Barana. Tyszanie zasłużenie ograli ekstraklasowe Podbeskidzie na rozpoczęcie przygotowań. W zespole bielszczan trudno kogokolwiek wyróżnić... Warto na koniec dodać, że w GKS-ie nie mogli wystąpić Mateusz Kupczak i Damian Szczęsny, którzy zmagają się z kontuzjami.
Polecane
Ekstraklasa