Jak pokazał zeszły sezon, w starciach pomiędzy Podbeskidziem a Zagłębiem Sosnowiec albo nie dzieje się nic, albo emocjami można obdzielić kilka następnych spotkań ligowych. Dzisiejsze spotkanie zapowiada się o tyle ciekawe, że w obu drużynach wystąpi sporo starych znajomych, którzy w minionych rozgrywkach dali się we znaki swoim obecnym pracodawcom. W barwach Podbeskidzia ma szanse wystąpić aż trzech byłych piłkarzy klubu z Sosnowca.
Trzej przyjaciele z Sosnowca poradzą sobie.. z Zagłebiem?
27.10.2017
Latem z Sosnowca na stadion przy ulicy Rychlińskiego trafiło aż trzech zawodników - bramkarz Wojciech Fabisiak oraz obrońcy - Marcin Sierczyński i Kamil Wiktorski. O ile ostatni z wymienionych zawodników od początku sezonu ma bardzo pewne miejsce w pierwszym składzie i wyrósł na jednego z najlepszych obrońców Nice 1. Ligi, przygoda pozostałej dwójki w Podbeskidziu wygląda zgoła inaczej. Od momentu przyjścia do klubu trenera Adama Noconia to pozyskany z Zagłębia golkiper gra w pierwszym składzie kosztem Rafała Leszczyńskiego, natomiast Sierczyński u nowego szkoleniowca zagrał jedynie w dwóch spotkaniach, spędzając na placu gry 63 minuty. - Przypadek Marcina jest dosyć pechowy, gdyż dostał on czerwoną kartkę w Chojnicach i musiał wobec tego pauzować w kilku kolejnych meczach. To sprawiło, że stracił on miejsce w jedenastce, a w jego miejsce wskoczył Bartek Jaroch, który wystrzelił z formą. Od tego momentu ciężko już było mu wskoczyć do składu - przyznaje w wywiadzie z naszym portalem wspomniany już bramkarz Wojciech Fabisiak.
Golkiper, który występował w Sosnowcu przez 3 ostatnie lata zapewnia, że spotkanie z jego byłym zespołem nie będzie miało dla niego większego ciężaru gatunkowego, a ewentualne sentymenty zostaną usunięte w cień. - To prawda, nie będę się jednak wypowiadał w imieniu moich kolegów, jednak w moim przypadku będzie to mecz jak każdy inny. Nie mam nic Zagłębiu do udowodnienia, więc nie mam do tego spotkania jakiegoś specjalnego podejścia. Utrzymuje co prawda kontakty z zawodnikami i z osobami, które cały czas są wokół klubu, ale podczas meczu sentymenty nie wchodzą w grę.
Byłemu klubowi Fabisiaka, Sierczyńskiego i Wiktorskiego zajęło trochę czasu, by wkroczyć na odpowiednie tory. Przez długi czas podopieczni Dariusza Dudka zajmowali miejsce w strefie spadkowej, jednak zdobycie 8 punktów w 4 ostatnich meczach i efektowna wygrana ze Stomilem 5:1 pomogły im wydobyć się z ligowych nizin. Wymierny wpływ na ostatnie dobre wyniki Zagłębia miał z pewnością.. Szymon Lewicki, który jeszcze kilka miesięcy temu reprezentował barwy Podbeskidzia. Fenomenalna forma napastnika w ostatnich tygodniach spowodowała, że udało mu się nawet wysunąć na szczyt klasyfikacji strzelców. - Jesteśmy już po analizie gry Zagłębia i wiemy jak grają. Drużyna ta ma za sobą zmianę trenera i trochę jej zajęło wejście na właściwe tory. Ponadto doszło w niej do sporej ilości zmian personalnych i właściwie cały czas jest w trakcie budowy. Wobec tego ciężko jest wymagać od tej drużyny znakomitej gry, chociaż wiadomo jakie Zagłębie ma aspiracje i jak spisywało się sezon i dwa sezony temu. Z pewnością teraz w klubie był plan odnośnie włączenia się do walki o awans, ale liga na razie to zweryfikowała. Rozgrywki nie są jednak jeszcze nawet w połowie, a tabela jest tak spłaszczona, że w ich przypadku jeszcze wszystko jest możliwe - mówi golkiper Podbeskidzia.
Sytuacja "Górali" w tabeli byłaby jeszcze lepsza, gdyby nie fatalne w ich wykonaniu końcówki spotkań. Dość powiedzieć, że w ostatnich kwadransach piłkarze Adama Noconia stracili w tym sezonie aż 9 goli. - W przypadku dwóch ostatnich meczów nie możemy mówić o zdobyciu jednego punktu, tylko o stracie dwóch. Pierwsze co się rzuca w oczy to fakt, że cały czas musimy pracować nad koncentracją w końcówkach spotkań. Drugim aspektem zapewne zajmie się już trener, a dotyczy on ewentualnego usprawnienia taktyki czy poprawy naszego przygotowania motorycznego - dodaje Fabisiak, któremu w obecnych rozgrywkach udało się czterokrotnie zachować czyste konto.
Z pewnością Fabisiak nie mógł liczyć na łatwe wejście do nowego klubu, gdyż w ostatnim bezpośrednim meczu pomiędzy Podbeskidziem a Zagłębiem Sosnowiec.. pozbawił "Górali" zwycięstwa. W bardzo nudnym spotkaniu, w którym właściwie ciężko było wynotować jakąkolwiek okazję bramkową, Podbeskidzie otrzymało rzut karny w doliczonym czasie gry. Wojciech Fabisiak wyczuł jednak intencje strzelającego Michała Janoty i wobec utrzymanego bezbramkowego remisu, zapewnił swojej byłej drużynie cenny punkt. - Pierwszego dnia jak spotkałem się z drużyną to zawodnicy nawiązywali jeszcze do tamtego meczu. Wówczas karnego strzelał Michał Janota, a miał podejść do niego Tomasz Podgórski. Chłopaki podśmiewali się jeszcze ze mnie, żebyśmy zostali po treningu i tym razem zobaczymy, jakby to było, gdyby to Tomek strzelał. Na szczęście wszystko odbyło się bez zbędnych docinek i w dobrej atmosferze - przyznaje golkiper Podbeskidzia, którego czyste konto w dzisiejszym meczu jest wyceniane przez bukmachera Fortunę na kurs 3,0.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Zagłębie Sosnowiec
piątek, godzina 20:45
Przypuszczalny skład:
Podbeskidzie: Fabisiak – Jaroch, Wiktorski, Malec, Moskwik - Hanzel, Rakowski - Sierpina, Iliev, Kozak - Tomczyk
piątek, godzina 20:45
Przypuszczalny skład:
Podbeskidzie: Fabisiak – Jaroch, Wiktorski, Malec, Moskwik - Hanzel, Rakowski - Sierpina, Iliev, Kozak - Tomczyk
Polecane
I liga