"Trenując wyglądaliśmy, jak Kowalczyk biegnąca z Bjoergen"
05.02.2012
Podbeskidzie Bielsko-Biała jako jedna z niewielu drużyn ekstraklasy nie wyjechało zimą za granicę. Tymczasem fala mrozów naszła nad Polskę akurat gdy bielszczanie przebywali na obozie w Grodzisku Wielkopolskim. Trener Robert Kasperczyk zapewnia jednak, że podjął dobrą decyzję i gdyby miał możliwość jej zmiany, nie zrobiłby tego.
- To był dobry wybór. Gościł u nas na zgrupowaniu trener Stefan Majewski, który wręcz gratulował tej decyzji. Warunki tam są naprawdę fantastyczne, to standard na wysokim europejskim poziomie, oczko w głowie. Nie dziwię się, że selekcjoner Franciszek Smuda pierwotnie tam chciał umieścić reprezentację w czasie Euro - mówi szkoleniowiec bielszczan.
Dopytujemy jednak o mrozy... - Na to nie mieliśmy wpływu, ale podejrzewam, że w czasie rozgrywania pierwszych kolejek ligowych nie będzie wielkiej różnicy w temperaturze, w stosunku do tego, co jest teraz. I to może być dla nas taki mały bonusik, coś co może przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. Poza tym, to był obóz, który pokazał, że zawodnicy potrafią zasuwać. Wiadomo, narzekają, bo nikt nie lubi być smagany mroźnym wiatrem, ale to jest kształtowanie góralskich charakterów. Wykonaliśmy fajną pracę - stwierdza Kasperczyk.
- Jeżeli chodzi o założenia, to generalnie wykonaliśmy wszystko. Warunki były ciężkie. Mrozy były dodatkową przeszkodą, a oprócz tego przez parę dni wiał przenikliwy wiatr. Oglądałem dziś fragment biegu Justyny Kowalczyk i Marit Bjorgen. Obie miały kominiarkami zasłonięte drogi oddechowe. I my wyglądaliśmy podobnie, bo nie byliśmy w stanie kilkadziesiąt minut biegać i oddychać z odsłoniętymi ustami i nosami. Pewne rzeczy w treningu zostały skorygowane, ale sparing z KS-em Polkowice pokazuje, że forma zawodników idzie w górę - kończy szkoleniowiec bielszczan.
- To był dobry wybór. Gościł u nas na zgrupowaniu trener Stefan Majewski, który wręcz gratulował tej decyzji. Warunki tam są naprawdę fantastyczne, to standard na wysokim europejskim poziomie, oczko w głowie. Nie dziwię się, że selekcjoner Franciszek Smuda pierwotnie tam chciał umieścić reprezentację w czasie Euro - mówi szkoleniowiec bielszczan.
Dopytujemy jednak o mrozy... - Na to nie mieliśmy wpływu, ale podejrzewam, że w czasie rozgrywania pierwszych kolejek ligowych nie będzie wielkiej różnicy w temperaturze, w stosunku do tego, co jest teraz. I to może być dla nas taki mały bonusik, coś co może przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. Poza tym, to był obóz, który pokazał, że zawodnicy potrafią zasuwać. Wiadomo, narzekają, bo nikt nie lubi być smagany mroźnym wiatrem, ale to jest kształtowanie góralskich charakterów. Wykonaliśmy fajną pracę - stwierdza Kasperczyk.
- Jeżeli chodzi o założenia, to generalnie wykonaliśmy wszystko. Warunki były ciężkie. Mrozy były dodatkową przeszkodą, a oprócz tego przez parę dni wiał przenikliwy wiatr. Oglądałem dziś fragment biegu Justyny Kowalczyk i Marit Bjorgen. Obie miały kominiarkami zasłonięte drogi oddechowe. I my wyglądaliśmy podobnie, bo nie byliśmy w stanie kilkadziesiąt minut biegać i oddychać z odsłoniętymi ustami i nosami. Pewne rzeczy w treningu zostały skorygowane, ale sparing z KS-em Polkowice pokazuje, że forma zawodników idzie w górę - kończy szkoleniowiec bielszczan.
Polecane
Ekstraklasa