Trenerzy zmieniają się u nas rzadko. Co innego prezesi...

23.02.2012
Trenerzy w naszym regionie nie mogą narzekać. Wprawdzie mają dość ciężkie warunki pracy, lecz rzadko kto ich zwalnia. Co innego prezesi. W Chorzowie i w Bielsku-Białej jest jeszcze w normie. Ale Zabrze...
Patrząc, na klasyfikację trenerów najdłużej pracujących nieprzerwanie w tym samym klubie ekstraklasy, można odnieść wrażenie, że w województwie śląskim są najbardziej cierpliwi prezesi w Polsce. Oczywiście, Waldemar Fornalik, Adam Nawałka i Robert Kasperczyk wykonują dobrą robotę, jednak każdy z nich miał moment, w którym bardziej porywczy prezes mógł go zwolnić. Tak się jednak nie działo i efekty tego są widoczne - najdłużej w ekstraklasie pracuje Fornalik, za jego plecami jest Kasperczyk, a tuż za nim Nawałka. Absolutna dominacja...

Gdyby do tego dołożyć stabilność na innych polach, nasze kluby byłyby pewnie potęgami. Tak jednak nie jest. W 2011 roku Podbeskidzie Bielsko-Biała miało trzech prezesów. Pierwsze osiem miesięcy rządził Janusz Okrzesik, kolejne trzy Jerzy Wolas, a ostatni, aż do dziś Marek Glogaza. W Zabrzu było podobnie - Łukasz Mazur, Tomasz Młynarczyk, Artur Jankowski. W porównaniu do bielszczan i zabrzan, chorzowianie mogliby uchodzić za oazę spokoju. Mogliby, gdyby nie to, że władza zmieniła się już w tym roku. A to oznacza, że żaden nasz klub ekstraklasowy nie ma już tego samego prezesa, którego miał rok temu! Zmiana w zeszłym roku nastąpiła też w spadającej z ekstraklasy Polonii Bytom.

Gdy prześledzić losy kierowniczych stanowisk w tych trzech klubach od początku XXI wieku, wyjdzie nam, że Podbeskidzie i Ruch są jednak w gruncie rzeczy stabilne. W nowym stuleciu chorzowskim zespołem rządzili Krystian Rogala, Stefan Mleczko, Henryk Śliwiński, Katarzyna Sobstyl i od niedawna Dariusz Smagorowicz. W Podbeskidziu była w tym okresie jedna zmiana więcej, ale... prezesów było tyle samo. Marian Antonik przysłużył się awansem do II ligi, a z klubu odchodził, gdy ten był straszliwie zadłużony. Stanisław Piecuch był pierwszym, który obiecał grę o ekstraklasę. Niestety, nieczystą, jak się okazało, a ściągnięte gwiazdy klub odczuwał finansowo jeszcze długo. Jerzy Wolas wyprowadził bielszczan na prostą, Janusz Okrzesik dał ekstraklasę. Co zrobi Marek Glogaza? Na razie ma wymarzony spokój. Jego sztab opracowuje długofalową politykę. Mając takie wsparcie w Urzędzie Miejskim i (już) nie mając opozycji wewnątrz klubu, można myśleć perspektywicznie. Ale to też ryzykowne, bo wiadomo na kogo spadnie odpowiedzialność za ewentualne niepowodzenie...

Najsilniejszym instynktem zabrzańskich prezesów musi być natomiast... chęć przetrwania. Tu rozpoczyna się 12 rok nowego wieku, a Górnik wchodzi weń z... 11. prezesem! Wychodzi więc średnia trochę ponad rok na prezesa! Czy w tym czasie można myśleć o czymkolwiek innym niż o przetrwaniu? Myśleć może i tak, ale nie działać... Klubowi tak częste rotacje tylko i wyłącznie szkodzą. Zresztą, tak często, jak na Roosevelta, nowe władze pojawiają się tylko w Widzewie Łódź i Zagłębiu Lubin, które jest zarządzane przez spółkę państwową i każdy nowy rząd umieszcza w nim swoich ludzi. Nie dziwi natomiast, że Lech Poznań na wszystkich polach (ostatnio nie licząc sportowych) ucieka krajowej konkurencji. "Kolejorz" miał w XXI wieku ledwie... trzech prezesów. W tym czasie można naprawdę działać i naprawdę kogoś za działalność rozliczać. Jednak u nas pewnie w 2013 roku w klubowych władzach będą kompletnie nowi ludzie... Dobrze, że każdy nowy prezes nie przyprowadza swojego trenera, bo prędko nasze kluby wyglądałyby sportowo tak, jak wyglądają organizacyjnie...
autor: Michał Trela

Przeczytaj również