Zabrakło dzisiaj w Bielsku-Białej tego, co stanowi istotę futbolu. Żadnej z drużyn nie udało się bowiem zdobyć gola, choć ambicji zawodnikom odmówić nie można było. Żadna ze stron murawy nie opuszczała w pełni usatysfakcjonowana.
Trenerzy po „derbikach”
Podbeskidzie było zespołem aktywniejszym, częściej uderzało na bramkę, dłużej utrzymywało się przy piłce... przełożyło się to tylko na punkt. – Szkoda, że nie udało się dziś wepchnąć piłki do bramki, bo chyba tak należy określić nasze sytuacje bramkowe. Byliśmy zmuszeni do ataku pozycyjnego, wiemy jak sobie radzimy z tym elementem. Nieco się męczyliśmy, ale bardzo długimi fragmentami mieliśmy mecz pod kontrolą. Zabrakło nam zimnej krwi, lecz musimy wziąć poprawkę na stan murawy. Operowanie piłką w obu szesnastkach było bardzo trudne. Nie wiem czy remis to wynik sprawiedliwy, ale zdobyliśmy jeden punkt – ocenił pojedynek podczas konferencji prasowej Robert Podoliński.
Remis niewiele daje znajdującej się na dnie tabeli drużynie z Zabrza. Mogła pokusić się o trzy punkty. W końcówce meczu do gospodarzy uśmiechnęło się szczęście. Jose Kante w sobie wiadomy sposób przestrzelił z kilku metrów. – Mieliśmy swój plan na ten mecz. Szkoda, że nie udało nam się wygrać, szkoda przede wszystkim sytuacji Josego, który rozegrał niezły mecz. Miał piłkę meczową, wystarczyło ją tylko umieścić w siatce. Czekaliśmy na sytuację, która się pojawiła. Na pewno zespół dzisiaj mnie nie zawiódł, ale mamy nad czym pracować – powiedział Jan Żurek.