Trenera Podbeskidzia czeka sentymentalna podróż. Ale to na drugim planie
07.10.2011
Odnowionym, bo zespół z Nowej Huty obecnie nazywa się Hutnik Nowa Huta. - Oczywiście, mam ogromny sentyment do tego klubu. Debiut w II lidze, debiut w ekstraklasie... Później, w wieku 25 lat, rozpocząłem pracę trenera, dzięki przychylnym ludziom, którzy wyciągnęli do mnie rękę w traumatycznej sytuacji, kiedy musiałem przerwać karierę piłkarską. Następnie praca - łącznie przez 14 lat. Bywało ciężko w momencie, w którym huta przestała dotować klub. To był wręcz jeden wielki dramat - wspomina.
Dlatego trener Podbeskidzia z dużą radością przyjął reaktywowanie klubu w nowej formie. - Przyszło wielu ludzi, którym bardzo zależy na tym, żeby ten klub funkcjonował - zaznacza. Kwestie sentymentalne nie były jednak kluczowe w kontekście rozegrania dzisiejszego sparingu. W końcu to mecz charytatywny dla ofiar sierpniowej katastrofy lotniczej w podkrakowskim Pobiedniku. - Nie wypadało odmówić - przyznaje Kasperczyk.
- W Hutniku występuje wielu młodych piłkarzy. Na pewno wielu z nich biegało w spodenkach po kolana i za dużych replikach koszulek swoich idoli w czasach, kiedy pracowałem w tym klubie. Teraz to już wyrośnięte chłopy i musiałbym mocno drapać się po głowie, aby sobie ich przypomnieć - uśmiecha się trener bielszczan.
W sparingu nie będą mogli zagrać Piotr Koman i Adam Cieśliński, którzy nadal leczą kontuzje doznane w meczu z ŁKS-em, Sylwester Patejuk ma problemy z zębem i ostatnio nie trenował, a Piotr Malinowski ćwiczył indywidualnie, bowiem narzeka na bóle przeciążeniowe ścięgna Achillesa.
Dlatego trener Podbeskidzia z dużą radością przyjął reaktywowanie klubu w nowej formie. - Przyszło wielu ludzi, którym bardzo zależy na tym, żeby ten klub funkcjonował - zaznacza. Kwestie sentymentalne nie były jednak kluczowe w kontekście rozegrania dzisiejszego sparingu. W końcu to mecz charytatywny dla ofiar sierpniowej katastrofy lotniczej w podkrakowskim Pobiedniku. - Nie wypadało odmówić - przyznaje Kasperczyk.
- W Hutniku występuje wielu młodych piłkarzy. Na pewno wielu z nich biegało w spodenkach po kolana i za dużych replikach koszulek swoich idoli w czasach, kiedy pracowałem w tym klubie. Teraz to już wyrośnięte chłopy i musiałbym mocno drapać się po głowie, aby sobie ich przypomnieć - uśmiecha się trener bielszczan.
W sparingu nie będą mogli zagrać Piotr Koman i Adam Cieśliński, którzy nadal leczą kontuzje doznane w meczu z ŁKS-em, Sylwester Patejuk ma problemy z zębem i ostatnio nie trenował, a Piotr Malinowski ćwiczył indywidualnie, bowiem narzeka na bóle przeciążeniowe ścięgna Achillesa.
Polecane
Ekstraklasa