Trener Widzewa: Wynik Podbeskidzia w Bełchatowie to przestroga
13.08.2011
Na zeszłotygodniowym meczu z GKS-em Bełchatów był obecny Radosław Mroczkowski, trener łodzian, więc teraz zadanie miał o tyle łatwiejsze, że nie musiał gorączkowo szukać słabych punktów Podbeskidzia, bo już Bełchatów obnażył je wszystkie.
- Stałe fragmenty były ich słabą stroną, ale u siebie, kiedy grali z Jagiellonią, było zupełnie inaczej, szczególnie w ofensywie. W Bełchatowie ten zespół się pogubił w tym elemencie gry. Coś się stało, może trener eksperymentował z ustawieniem lub w sposobie krycia? Ten zespół potrafi to jednak uporządkować - przestrzega szkoleniowiec.
Jego zdaniem, rezultat Podbeskidzia z ostatniej kolejki nie może rozluźnić zawodników. - Ten wynik w Bełchatowie to przestroga. Każdy zespół może mieć wypadek przy pracy. Podbeskidzie jest u siebie groźne. Z Jagiellonią walczyło na swoim boisku jak równy z równym. Może nie na początku, ale w końcówce zdołali wyrównać, a mogli nawet wygrać. To drużyna groźna, która inaczej prezentuje się na swoim boisku. Po takim wyniku, zespół zrobi wszystko, żeby odwrócić kartę - dodaje Mroczkowski.
Wtórują mu piłkarze Widzewa. - Po niedawnym spotkaniu sparingowym mogę powiedzieć, że to solidna drużyna. Fakt, że wysoko przegrali z GKS-em Bełchatów, nie może nas uśpić. Jeśli chcemy wywieźć stamtąd komplet punktów, musimy zagrać na takim poziomie, jak w ostatnich dwóch meczach, a najlepiej na jeszcze wyższym - twierdzi Jarosław Bieniuk, środkowy obrońca.
Z kolei napastnik Piotr Grzelczak zwraca uwagę na aspekt psychologiczny tego meczu. - Wtedy przed sezonem, zwycięstwo z nimi było naszym pierwszym latem. To był przełom. Teraz też liczę, że przełamiemy się z Podbeskidziem w lidze. Myślę, że osiągniemy nie gorszy rezultat niż wtedy. Bielszczanie mają problem ze stałymi fragmentami gry i nie miałbym nic przeciwko, żebyśmy to też wykorzystali - kończy piłkarz Widzewa Łódź.
- Stałe fragmenty były ich słabą stroną, ale u siebie, kiedy grali z Jagiellonią, było zupełnie inaczej, szczególnie w ofensywie. W Bełchatowie ten zespół się pogubił w tym elemencie gry. Coś się stało, może trener eksperymentował z ustawieniem lub w sposobie krycia? Ten zespół potrafi to jednak uporządkować - przestrzega szkoleniowiec.
Jego zdaniem, rezultat Podbeskidzia z ostatniej kolejki nie może rozluźnić zawodników. - Ten wynik w Bełchatowie to przestroga. Każdy zespół może mieć wypadek przy pracy. Podbeskidzie jest u siebie groźne. Z Jagiellonią walczyło na swoim boisku jak równy z równym. Może nie na początku, ale w końcówce zdołali wyrównać, a mogli nawet wygrać. To drużyna groźna, która inaczej prezentuje się na swoim boisku. Po takim wyniku, zespół zrobi wszystko, żeby odwrócić kartę - dodaje Mroczkowski.
Wtórują mu piłkarze Widzewa. - Po niedawnym spotkaniu sparingowym mogę powiedzieć, że to solidna drużyna. Fakt, że wysoko przegrali z GKS-em Bełchatów, nie może nas uśpić. Jeśli chcemy wywieźć stamtąd komplet punktów, musimy zagrać na takim poziomie, jak w ostatnich dwóch meczach, a najlepiej na jeszcze wyższym - twierdzi Jarosław Bieniuk, środkowy obrońca.
Z kolei napastnik Piotr Grzelczak zwraca uwagę na aspekt psychologiczny tego meczu. - Wtedy przed sezonem, zwycięstwo z nimi było naszym pierwszym latem. To był przełom. Teraz też liczę, że przełamiemy się z Podbeskidziem w lidze. Myślę, że osiągniemy nie gorszy rezultat niż wtedy. Bielszczanie mają problem ze stałymi fragmentami gry i nie miałbym nic przeciwko, żebyśmy to też wykorzystali - kończy piłkarz Widzewa Łódź.
Polecane
Ekstraklasa