Trener rywala Podbeskidzia: Zazdroszczę. Każdy by tak chciał

25.05.2011
- Gratuluję klubowi i miastu. "Idzie, idzie Podbeskidzie" to taka fajna piosenka! Robert Kasperczyk wykonał w Bielsku wspaniałą robotę - chwalił bielszczan Mariusz Kuras, trener Sandecji Nowy Sącz.
- Podbeskidzie świetnie grało na dwóch frontach. Pokazało się i w lidze i w Pucharze Polski. Zasłużyło na tę radość. Trochę jednak zazdroszczę, bo każdy by tak chciał... O meczu nie ma co mówić, bo dziś i tak ważne jest to, że bielszczanie awansowali - mówił szkoleniowiec zespołu z Nowego Sącza na pomeczowej konferencji prasowej.

- Dziękuję kadrze szkoleniowej, która zawsze była trochę na uboczu. Łatwo jest klepać po plecach, ale gdy przychodziły ciężkie chwile ci ludzie zawsze byli ze mną, mogłem na nich liczyć. Ta wspomniana gra na dwóch frontach była potwornie ciężka. Dostaliśmy żółte światło po meczu z Dolcanem Ząbki (przegrana 2-0 - red.), które jeszcze się spotęgowało z Piastem Gliwice (0-0). Baliśmy się, że ta piękna szansa umknie. Poprawiliśmy się jednak. Nie graliśmy już w tych ostatnich kolejkach z takim doskokiem na rywala, jak wcześniej, ale mieliśmy świadomość, że każda z drużyn miała od nas w nogach o cztery mecze mniej. To dużo - mówił Robert Kasperczyk.

Trener Podbeskidzia nie szczędził też ciepłych słów zawodnikom. - Chylę czoła przed graczami. Dokonali wspaniałych rzeczy. Podnosili się z niesamowitych tarapatów, pokazując serducho, góralski charakter - zakończył szkoleniowiec beniaminka ekstraklasy.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również