Trener rywala "Górali": Dziękuję Podbeskidziu za nerwowość
15.04.2011
Gratuluję swoim zawodnikom. Praktycznie od samego początku graliśmy w osłabieniu, więc naharowaliśmy się i zostawiliśmy dużo sił. Cieszę się z mądrej gry obronnej. Na ofensywę, taką ilością zawodników, nie mieliśmy co liczyć, choć w pierwszej połowie wyprowadziliśmy ładną kontrę i gdyby Damian Nawrocik ją wykorzystał różnie się to mogło potoczyć. Wiemy, że Podbeskidzie gra o inne cele niż my i zmusiliśmy je do ataku pozycyjnego. Rywale grali za nerwowo i dziękuję im za to, bo dzięki temu mamy ważny punkt. Nie przegrać w Bielsku, grając w osłabieniu, to duża sztuka - mówił Jakołcewicz, były gracz m.in. Lecha Poznań.
W zdecydowanie gorszym nastroju był natomiast, co zrozumiałe, Robert Kasperczyk. - Gratuluję zespołowi gości konsekwentnej i mądrej gry. KSZO zostawiło dużo zdrowia na boisku, wybijało nam z rąk nasze atuty. Największe pretensję mogę mieć za brak skuteczności. W pierwszej i w drugiej połowie było mnóstwo sytuacji, w których wjeżdżaliśmy, czy to prawą, czy lewą stroną, brakowało jednak dogrania. Uderzenia były odbijane, bądź niecelne. Stałe fragmenty gry nie przynosiły rezultatu. Nawet zmiennicy, na których liczyliśmy nie stworzyli bramkowej akcji. Chciałbym, żeby chłopcy wyciągnęli wnioski z tego meczu. Jeśli nie strzeli się szybko gola w takim meczu, to później, kiedy na ciężkim po opadach boisku zaczyna brakować sił, wygląda to, jak wygląda. Pretensji jednak nie mam, bo walczyli do końca. Pozostaje nam czekać na to, co zrobią rywale - powiedział rozczarowany.
W zdecydowanie gorszym nastroju był natomiast, co zrozumiałe, Robert Kasperczyk. - Gratuluję zespołowi gości konsekwentnej i mądrej gry. KSZO zostawiło dużo zdrowia na boisku, wybijało nam z rąk nasze atuty. Największe pretensję mogę mieć za brak skuteczności. W pierwszej i w drugiej połowie było mnóstwo sytuacji, w których wjeżdżaliśmy, czy to prawą, czy lewą stroną, brakowało jednak dogrania. Uderzenia były odbijane, bądź niecelne. Stałe fragmenty gry nie przynosiły rezultatu. Nawet zmiennicy, na których liczyliśmy nie stworzyli bramkowej akcji. Chciałbym, żeby chłopcy wyciągnęli wnioski z tego meczu. Jeśli nie strzeli się szybko gola w takim meczu, to później, kiedy na ciężkim po opadach boisku zaczyna brakować sił, wygląda to, jak wygląda. Pretensji jednak nie mam, bo walczyli do końca. Pozostaje nam czekać na to, co zrobią rywale - powiedział rozczarowany.
Polecane
I liga