Trener Rekordu: Mieć strzelca na poziomie 66 procent, to skarb

09.11.2009
- To jest tylko metr bliżej, a bramka o cztery mniejsza - tłumaczy Marcin Biskup, trener Rekordu Bielsko-Biała, którego podopieczni w meczu z Cleareksem zmarnowali trzy przedłużone karne.
W niedzielnym pojedynku Rekord przegrywał z chorzowianami już 1-3. Zaskakującym strzałem Radek Polasek zmniejszył straty. Chwilę później piłkarze beniaminka stanęli przed wyśmienitą okazją na wyrównanie, a nawet na objęcie prowadzenia. Łukasz Mentel oraz Tomasz Dura wykonywali przedłużone rzuty karne. Pierwszy przestrzelił, strzał drugiego wyłapał Aleksander Waszka.

- To nie jest taka prosta sprawa - broni swoich zawodników Biskup. - Z porównaniem do dużego boiska piłka jest tylko o metr bliżej, a bramka o ponad cztery mniejsza i prawie pół niższa - zauważa szkoleniowiec. - Skuteczność "długich”  karnych wynosi na ogół 33 procent. Kto ma w swoich szeregach strzelca na poziomie 66 procent, ten ma spory handicap - dodaje.

Tym razem nie tylko Mentel i Dura się pomylili. Pecha miał również Polasek, a po stronie rywali Michał Słonina. Chorzowianom zabrakło piłkarza, który zazwyczaj wykonuje karne. Z powodu choroby Dorian Grudzień nie mógł wyjść na parkiet.

W sumie na cztery próby żadna nie zakończyła się powodzeniem. - Trzeba nad tym pracować, bo jest to dosyć ważny element gry - kończy Biskup.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również