Trener Podbeskidzia: W lidze po takim wyniku bylibyśmy wściekli

30.06.2011
- Widać było, że to pierwszy sparing obu drużyn. Nasza skuteczność była przerażająca. W lidze bylibyśmy wściekli po takim wyniku - mówi Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia.
Bielszczanie zagrali wczoraj inauguracyjny sparing tego lata. W Bełchatowie zremisowali 1-1 z GKS-em. - Obie drużyny miały dużo chęci, ale wykazywały problemy z płynnością prowadzenia gry. W pierwszej połowie, kiedy trenerzy desygnowali składy zbliżone do podstawowych, wyglądało to choć dobrze w obronie. Ale wtedy były szachy, praktycznie bez sytuacji bramkowych - mówi szkoleniowiec bielszczan.

- W drugiej połowie na boisku pojawiło się kilku testowanych graczy. U nas byli to Damian Ałdaś i Michał Żółtowski, a w Bełchatowie też grało paru zawodników, po których było widać, że nie grają na co dzień z piłkarzami GKS-u. Przełożyło się to na większą liczbę sytuacji bramkowych. Szczególnie dla nas, bo oprócz gola Damian Chmiel miał dwie sytuacje, podobnie jak Ałdaś. A GKS? Strzelił bramkę po rzucie rożnym sprokurowanym przez Jacka Broniewicza, praktycznie jego pierwszy strzał. Później próbowali jeszcze z wolnego, ale ładnie obronił Mateusz Bąk - opowiada Kasperczyk.

Jako, że to tylko sparing, trener nie przywiązuje wielkiej wagi do wyniku spotkania. - Mieliśmy bardzo dużo sytuacji, ale skuteczność była przerażająca. W lidze mielibyśmy duży niedosyt, gdyby spotkanie zakończyło się takim wynikiem. Bylibyśmy wściekli. A tak, tłumaczę zawodnikom, że to początek przygotowań i kładliśmy ostatnio nacisk na inne aspekty gry - kończy Robert Kasperczyk.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również